Niech PiS stanie po stronie Prawdy

„Mam prawo zadać pytanie – czy władze Prawa i Sprawiedliwości i rząd RP z Ministerstwem Spraw Zagranicznych na czele – prowadzą wobec Polaków podwójna grę?

Czy od czasu do czasu, dla uspokojenia polskiej opinii publicznej, wypowiada się twarde opinie na temat kultu UPA i Bandery, podczas gdy w rzeczywistości prowadzi się politykę bezkrytycznego wspierania i tolerowania wszystkiego, co robią władze ukraińskie?” – pyta w Liście Otwartym pos. Piotr Zgorzelski (PSL)


[Zgadł Pan! Zgadł Pan! – admin]

List Otwarty do władz Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie gloryfikacji zbrodniczej organizacji OUN-UPA na Ukrainie.

Polską opinię publiczna zbulwersowała informacja, jaka napłynęła z Kijowa. Oto zainaugurowano tam obchody 75. rocznicy powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Do rangi symbolu urasta fakt, że rocznicę tą obchodzi się obecnie nawiązując do walki, jaką sotnia UPA pod dowództwem Hryhorija Perehinjaka stoczyła z niemieckim garnizonem miasteczka Włodzimierzec na Wołyniu.

Tymczasem, o czym na Ukrainie nikt nie mówi, ta sama sotnia odpowiedzialna jest za wymordowanie nazajutrz, w dniu 9 lutego 1943 roku, 155 osób, w tym kobiety, dzieci i niemowląt w polskiej kolonii Parośle. To zagłada tej wsi rozpoczęła krwawy rok 1943, zakończony masowym ludobójstwem ludności polskiej na Wołyniu.

Obrońcy współczesnej Ukrainy w Polsce często wmawiają opinii publicznej, że kult UPA i Stepana Bandery faktycznie nie istnieje i że to działania rzekomo tylko marginalnych partii i organizacji.

Pisałem już kilka razy, że jest to kłamstwo. Wystarczy tylko podać do wiadomości nazwiska i stanowiska osób, które wzięły udział w inauguracji tegorocznych obchodów. Czołową postacią jest Wołodymyr Wiatrowycz, szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej – uznawany na Zachodzie za czołowego fałszerza historii i bezkrytycznego gloryfikatora ukraińskiego szowinizmu. Mimo to jest on przez cały czas zapraszany do Polski przez instytucje państwowe, traktowany jest jako pełnoprawny uczestnik polsko-ukraińskiego dialogu, a jego skrajne opinie, także antypolskie, przyjmowane są pobłażaniem a nawet z cichą aprobatą.

W inauguracji tegorocznych obchodów 75-lecia UPA wzięli także udział inni przedstawiciele państwa ukraińskiego: Dyrektor Oddziałowego Archiwum Państwowego SBU Andrij Kohut; Dziekan Wydziału Historii Kijowskiego Uniwersytetu Narodowego im. T. Szewczenki i członek Rady Naukowej Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego Iwan Patryliak; Szef Państwowej Agencji Ukrainy ds. Filmu Pyłyp Illienko i przewodniczący Rady Naukowej Narodowego Uniwersytetu „Kijowsko-Mohylańska Akademia” Serhij Kwit.

Przypomnę tylko, że grudniu ubiegłego roku wnioski o ogłoszenie roku 2017 „Rokiem UPA” złożyły czołowe partie ukraińskie, w tym Blok Petro Poroszenki. Czy wobec tych faktów, nadal będzie się w Polsce powtarzać, że kult UPA to margines nie mający nic wspólnego z oficjalnymi stanowiskami?

W tym kontekście pojawia się podstawowe pytanie – co zrobią władze Rzeczypospolitej Polskiej? W jednym z ostatnich wywiadów, Jarosław Kaczyński, prezes rządzącej w Polsce partii, stwierdził m.in., że

„przyszłość relacji polsko-ukraińskich zależy od tego, jak Ukraina będzie odnosić się do swojej historii. Jest ciągle niepewne, czy Ukraina pójdzie w stronę, która w Polsce będzie nie do zaakceptowania, czyli oparcia swojej historycznej legitymacji o tradycje UPA, o tradycje organizacji, które dopuściły się potwornych zbrodni na Polakach, czy też z tej drogi zrezygnuje. (…) Myśmy przez wiele lat wykazywali ogromną cierpliwość. I tej cierpliwości jeszcze trochę mamy, ale powtarzam: w tym roku tam będą (na Ukrainie) zapadały bardzo ważne decyzje z tego względu, że są różne rocznice i będziemy się musieli temu przyjrzeć”.

Także prezydent Andrzej Duda, po raz pierwszy w czasie swojej kadencji zabrał głos w tej sprawie w wywiadzie udzielonym dla TVP. Stwierdził w nim:

„My mamy prawo twardo domagać się i domagamy się tego, żeby prawda historyczna rzeczywiście była pokazana. A prawda historyczna oznacza również absolutny zakaz gloryfikowania tych, którzy byli mordercami”.

Te z pozoru optymistyczne deklaracje nie mają jednak żadnego praktycznego znaczenia, gdyż inni przedstawiciele obozu rządzącego zajmują w tej sprawie stanowisko zgoła odmienne. Mnożące się antypolskie incydenty na Ukrainie skłonni są przypisywać w każdym przypadku działaniom zewnętrznym, kult UPA usprawiedliwiają koniecznością walki z agresją rosyjską, a polskie głosy domagające się reakcji na te zjawiska uznają za próbę rozbijania polsko-ukraińskiej solidarności.

Taką postawę zajmuje np. ambasador RP w Kijowie Jan Piekło, który w każdym przypadku polsko-ukraińskich kontrowersji zajmuje stanowisko proukraińskie. Samo jego mianowanie wzbudziło od początku ostre protesty środowisk patriotycznych i kresowych. Mimo to Jan Piekło nie miał żadnych problemów z nominacją, zwłaszcza że został rekomendowany jeszcze przez poprzedniego ministra spraw zagranicznych.

Znamienne jest także to, że podczas debaty na temat polskiej polityki zagranicznej Klub Prawa i Sprawiedliwości reprezentowała pani Małgorzata Gosiewska, znana ze skrajnie proukraińskich poglądów, bagatelizujących groźny dla Polski kult Stepana Bandery oraz znana z dyskwalifikujących kontaktów z ukraińskim ochotniczym batalionem ,,Ajdar”, wobec którego Amnesty International wysunęła zarzuty dokonania zbrodni wojennych wzywając Kijów do rozliczenia winnych.

Mam prawo zadać pytanie – czy władze Prawa i Sprawiedliwości i rząd RP z Ministerstwem Spraw Zagranicznych na czele – prowadzą wobec Polaków podwójna grę? Czy od czasu do czasu, dla uspokojenia polskiej opinii publicznej, wypowiada się twarde opinie na temat kultu UPA i Bandery, podczas gdy w rzeczywistości prowadzi się politykę bezkrytycznego wspierania i tolerowania wszystkiego, co robią władze ukraińskie?

Wiadomo nie od dzisiaj, że polityka wschodnia rządu, przede wszystkim w odniesieniu do Ukrainy – nie ma poparcia większości społeczeństwa polskiego, które domaga się większej ostrożności i wstrzemięźliwości i nie akceptuje w żadnym przypadku tolerowania jawnie antypolskiej i kłamliwej tzw. polityki historycznej na Ukrainie. Mimo to władze polskie z uporem godnym lepszej sprawy ignorują te głosy, stosując taktykę oszukiwania opinii publicznej, a w konsekwencji samych siebie.

Wzywam władze Prawa i Sprawiedliwości do jasnego opowiedzenia się po stronie polskich interesów, polskiej wrażliwości historycznej, po stronie PRAWDY. [My zaś wzywamy Belzebuba, aby się nawrócił – admin]

Nie istnieją żadne racje, ani moralne, ani polityczne – usprawiedliwiające obecną strategię rządu.

O ile można było mieć złudzenia w czasie tzw. rewolucji godności w roku 2014 [? – admin], to obecnie nikt rozsądny takich złudzeń mieć nie może. Ignorowanie tego, co dzieje się u naszego wschodniego sąsiada jest przejawem nie tylko krótkowzroczności politycznej, ale także jawnym działaniem przeciwko Polsce i jej interesom.

Piotr Zgorzelski, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego
Warszawa, 13 lutego 2017 roku
http://mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s