Warto być Bożym gwałtownikiem, a nie miałkim centrystą. Zobacz 3 powody!

W wymiarze ludzkim historią rządzą zdeterminowane i inteligentne mniejszości. Natomiast w wymiarze nadprzyrodzonym, mówiąc obrazowo za św. Ignacym Loyolą, istnieją tylko dwa sztandary: Chrystusa i Lucyfera.

Stąd prosty wniosek: jeśli nie jesteś radykalnie z Chrystusem, pozostajesz, chcąc nie chcąc, w komitywie z diabłem.

1. Centryści to wykorzystywani przez lewicę „towarzysze podróży”

Kto dziś pamięta o eserowcach, brotbistach czy kozakach Mironowa? Zwykli ludzie, jeśli wiedzą coś o wojnie domowej w Rosji sprzed prawie stu lat, to kojarzą jej dwa najbardziej znane, bo wyraziste ugrupowania: bolszewików i białych. Nikt poza zawodowymi historykami czy fascynującymi się przeszłością amatorami nie zaprząta sobie głowy centrystami, o których bolszewik Lenin miał powiedzieć: Potrzeba nam takich ludzi, musimy ich sensownie wykorzystać.

Tym gorzej, jeśli wykorzystywanymi przez lewicę centrystami są ludzie mieniący się chrześcijanami. Tak stało się z pewnością z chadekami (chrześcijańskimi demokratami), którzy ręka w rękę z lewicą we Włoszech zalegalizowali rozwody i mordowanie nienarodzonych dzieci. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że chadecy bardziej umiłowali demokrację niż chrześcijaństwo…

Przypadek chadeków pokazuje jak może skończyć katolik, który idzie na kompromis z wrogami Pana Boga: przyłożeniem ręki do legalizacji zła. A wtedy może zagrzmieć nad takim po raz wtóry komunista Lew Trocki: Jesteś bankrutem. Odegrałeś już swoją rolę. Odejdź tam, gdzie jest Twoje miejsce – na śmietnik historii (parafraza przemówienia do mienszewików z roku 1917).

2. Pan Bóg brzydzi się centrystami bardziej niż złymi

Katolik, tak jak uczniowie Pana Jezusa, musi być solą ziemi i światłością świata. Innymi słowy, musi być widomym znakiem, punktem odniesienia, biegunem modlitwy, myśli i czynu. A jeśli katolik przestaje taki być? „Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi” (Mt 5, 13n).

Centryści nie są żadnym punktem odniesienia. Jedynie dostosowują się do zastanych okoliczności, opinii i trendów tak, aby zawsze pozostać w centrum. Stąd można powiedzieć, że w wymiarze ludzkim historią rządzą zdeterminowane i inteligentne mniejszości. Natomiast w wymiarze nadprzyrodzonym, mówiąc obrazowo za św. Ignacym Loyolą, istnieją tylko dwa sztandary: Chrystusa i Lucyfera.

Stąd prosty wniosek: jeśli nie jesteś radykalnie z Chrystusem, pozostajesz, chcąc nie chcąc, w komitywie z diabłem. Nie jest to może przyjaźń zażyła, ale dla Szatana nie ma to już większego znaczenia…

Co zatem z centrystami? Zwraca się do nich bezpośrednio Pan Jezus w Apokalipsie św. Jana: „Obyś był zimny albo gorący. A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3,15n). Niektóre przekłady Pisma Świętego mówią dosłownie o „wyrzyganiu” centrystów z ust Zbawiciela. Dla letnich nie ma miejsca w Niebie. Dlaczego w tej scenie Pan Jezus nie wypluwa ze swoich ust zimnych, czyli wrogów wiary katolickiej i Kościoła? Ze względu na ich zapał i radykalizm mają oni większe szanse na nawrócenie niż miałcy i bezideowi centryści. Bycie niezdecydowanym wciąga jak bagno…

3. Pan Bóg kocha Bożych gwałtowników

Pan Bóg powołuje wielkich mężów Bożych, by wyplenić bałwochwalstwo, błędy i herezje, a także zachować czystość prawdziwej religii. Tak było z ognistym prorokiem Eliaszem, który samodzielnie wytracił setki kapłanów Baala i wołał do centrystów z Izraela: „Dopókiż chwiać się będziecie? Jeżeli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!” (1 Krl 18, 21).

Co więcej, w odpowiedzi na szerzącą się w świecie herezję arianizmu Pan Bóg wzbudził giganta prawowierności – św. Atanazego; przeciwko nestorianom – św. Cyryla; przeciwko ikonoklastom – św. Jana Damasceńskiego; przeciwko albigensom – św. Dominika; przeciwko luteranom i kalwinistom – św. Ignacego.

Aby podołać misji danej im przez Boga, otrzymali od Niego proporcjonalnie więcej łask niż zwykli śmiertelnicy. Tak, ci ludzie swego czasu pozostawali w mniejszości i bywali prześladowani, ponieważ taka była cena za wierność nauce Chrystusa.

Cnotliwi i zdeterminowani katolicy zmieniają bieg historii. Zazwyczaj jest ich mało tak jak niewiele jest zaczynu w cieście. Bez zaczynu jednak chleb nie wyrośnie.

Religia katolicka zaczęła się od dwunastu mężów (czyli ultra-mniejszości) przepojonych duchem Bożym. Szli na cały świat i nauczali wszystkie narody, mając w pamięci słowa św. Pawła: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia!” (Flp 4, 13).

Maciej Maleszczyk
http://www.pch24.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s