A gdyby w „Klątwie” zamiast kukły papieża umieścić kukłę rabina?

Nagle w telewizorze zaczęli gadać o spektaklu w Teatrze Powszechnym pod tytułem Klątwa, którego to reżyserem jest, zdaje się, Oliver Frljić.

Przedstawienia oczywiście nie widziałem, bo przecież nie będę z powodu jakichś wygłupów sięgał do pustawej sakiewki i jechał aż do Warszawy zobaczyć, jak tam się bawią za m. in. moje pieniądze.

Właściwe to, co dzieje się w Teatrze Powszechnym nie jest godne uwagi, bo gdyby komentować każdą głupotę czy niegodziwość, która przyjdzie różnym osobnikom do łbów (bo wiadomo krowie przyjdzie do łba pójść w szkodę, świni przewrócić ryjem koryto, a kurze znieść jajko gdzieś poza przeznaczonym do tego celu gniazdem), to normalni ludzie nic tylko by komentowali, gdyby nie to, że właśnie… cała ta heca odbywa się za nasze pieniądze.

I można by zakończyć artykuł stwierdzeniem, że w normalnym państwie nie ma powodu, aby władze przeznaczały bezpośrednio czy pośrednio (przez fundacje, stowarzyszenia itd.) pieniądze na tzw. kulturę, czy tzw. sztukę, bo jak nikczemnicy nie rozkradną, to zaraz dorwą się do nich ideologiczni fanatycy i będę ową kulturę czy sztukę wykorzystywać do urabiania mentalności społeczeństwa według swoich, często nienormalnych, wizji. (Jakoś tak wychodzi, że co najmniej od 1944 roku dobrze płacą w Polsce za szkalowanie Kościoła katolickiego. I sławetny 1989 rok nic w tym zakresie nie zmienił. Widać Włodzimierze Lenin miał rację mówiąc, że kadry decydują o wszystkim.)

I wówczas bardzo proszę, jeśli ktoś ma kaprys, to niech sobie kupi na wolnym rynku budynek, albo takowy zbuduje, najmie dyrektorów, reżyserów, aktorów, aktoreczki, sekretareczki i resztę pracowników i niech sobie wówczas nawet wymiotuje na scenie, czyli, jednym słowem, niech pełną gębą zajmuje się sztuką, skoro bez sztuki nie może wytrzymać. Bo bawić się za cudze, jest bardzo łatwo.

Ale byłby to koniec artykułu, więc jeszcze się trochę pomęczmy z tematem. Zadajmy sobie pytanie, co wypada a czego nie wypada pokazywać na scenie teatru utrzymywanego z pieniędzy podatników. Nie wiem, ale zawsze w takich sytuacjach można posłużyć się pewnym wytrychem.

Oto wyobraźmy sobie, że zamiast figury papieża w spektaklu pojawia się figura rabina, albo zwykłego Żyda i tą figurę wieszają. I już wiadomo, że „takie rzeczy” są niedopuszczalne.

Niech ci wszyscy entuzjaści spektaklu odpowiedzą sobie na pytanie, jak wówczas zareagowaliby. Czy „Iwona Kurz, historyczka kultury nowoczesnej i szefowa Instytutu Kultury Polskiej UW” powiedziałby: „Jeśli ta sztuka jest przeciwko czemuś, to przeciw zakłamaniu”. „Sztuka przynajmniej od czasów awangardy zostawiała sobie pole, by prowokować i pytać o to, o co w innych miejscach nie pytamy. Jeśli Klątwa wywołała skandal, to można powiedzieć, że taka była jej rola”. „Klątwa posługuje się figurami, nie jest wycelowana w konkretne postaci czy religie…”.

Coś mi się wydaje, że wówczas tej babie, utrzymywanej z naszych podatków, prędzej pociekłoby po nogach, niż wypowiedziałaby podobne zdanie. A teatr by pewnie zamknęli, dyrektorowi, reżyserowi, aktorom, publiczności sąd dowaliłby wyroki więzienia za antysemityzm i to bez zawiasów, Gazeta Wyborcza, TVN itd., rzucałyby gromy na „tradycyjny polski antysemityzm” a prezydent musiałbym przepraszać Izrael i społeczność żydowską.

Ale na Polaka, księdza, papieża można wylewać kalumnie ile wlezie i biada tym, którym się to nie spodoba.

W sprawie spektaklu oświadczenie wydał, kolejny osobnik utrzymywany z naszych podatków, dyrektor Teatru Powszechnego Paweł Łysak. W owym oświadczeniu czytamy: „Spektakl ma na celu pokazanie różnych ideologicznych postaw i oddanie głosu różnym stanowiskom”.

No to w takim razie czy ja mogę też podjąć się reżyserii jakiejś sztuki w teatrze, w którym dyrektoruje Paweł Łysak? Mój spektakl też by pokazał różne ideologiczne postawy, a co więcej, byłby, żeby posłużyć się słowami pana dyrektora, oddaniem głosu rożnym stanowiskom, w tym wypadku różnym od stanowiska warszawki, półświatka chałturników uczepionych naszych pieniędzy, lewaków i tym podobnych. Ale nic z tego, kasę na kulturze, na sztuce, w tym na teatrach mogą kosić tylko oni, a my musimy za to płacić i to dwa razy. Najpierw swoimi, odebranymi nam, podatkami, a później, jak ktoś chce sobie taki teatr odwiedzić, choćby po to, żeby zobaczyć, jak takie coś wygląda wewnątrz, to jeszcze musi zapłacić za bilet.

Czy jeszcze można mieć wątpliwości czy kultura, sztuka opłacana z naszych podatków jest nam potrzebna?

Michał Pluta
http://prawy.pl/

Powiedzmy tak: kultura, nawet subwencjonowana z naszych podatków, jest potrzebna i zawsze była. Rzadko kiedy zarabiała sama na siebie.
Ale tu chodzi o ANTYKULTURĘ.
Admin.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “A gdyby w „Klątwie” zamiast kukły papieża umieścić kukłę rabina?

  1. W kiosku.
    – Coś pan taki rozgadany, panie sąsiad?
    – W teatrze byłem.
    – Nie wiedziałem, że pan łazi po teatrach! Szacuneczek.
    – No nie łażę, ale „Klątwy” nie mogłem sobie, kurwa, odpuścić.
    – Oglądał pan „Klątwę”? I co?
    – O kurwa jego w pizdę paluch, jaka wyjebana sztuka!!! Mówię ci, sąsiad, jakie sceny! Jakaś stara kurwa liże kutasa, druga stara kurwa brandzluje się słupem telegraficznym, a ludzie na widowni aż wyją z zachwytu. Jak ta stara kurwa, co lizała kutasa zaczęła pojękiwać, to chuj mnie stanął jak sosna i dawaj się brandzlować!
    – I co?
    – Jakaś baba, co siedziała po mojej lewej stronie, wydarła się na mnie, że przecież to teatr, że świątynia kultury, że ja z tem gołym chujem to chyba zboczony jestem!
    – I coś pan zrobił?
    – Waliłem konia do skutku. Jakiś facet się odwrócił, spojrzał na mnie z zainteresowaniem i puścił lewe oczko. Pedał jak drut – pomyślałem. To wstałem i mu przypierdoliłem w ryja, że aż wypluł sztuczną szczękę.
    – Niezła akcja. A co na to pan pedał?
    – Przecież powiedziałem. Wypluł sztuczną szczękę. Potem zaczęły się poszukiwania zębów. Dolną szufladę znaleźli, a górnej jakoś nie mogli.
    – Dotrwał pan do końca sztuki?
    – Pewnie, że dotrwałem, choć łatwo nie było, bo z tych emocji brzuch mnie rozbolał i miałem okropne gazy. Trudno było w tem sztynku wytrzymać, ale dałem radę!
    – Brawo, sąsiad!
    – Ale najlepsze było przede mną. Nie uwierzysz pan. Wchodzę po łachy do szatni, a tam aplauz!!! Myślę sobie – komu te jebane ćwoki biją brawo? A tu podchodzi do mnie jakaś laska i chce ode mnie autograf! Potem druga, trzecia, cały tłum, nawet pan pedał. – Pięknie pan zagrał, mistrzu! To było doskonałe! Prawdziwa sztuka! – tak do mnie gadali. – To niesamowite! Byłam zupełnie zaskoczona, kiedy akcja sztuki przeniosła się na tylne rzędy widowni! – Mistrzu, kiedy puściłeś pierwszego bąka, zakochałem się w tobie bez pamięci – powiedział pan pedał – Nie żal mi tej górnej szczęki, chuj z nią! Warto było przyjść dla tej jednej chwili – dodał pan pedał.
    – Czarujesz pan?
    – A skąd! Zobacz pan, mam tu zdjęcia.
    – O kurwa, faktycznie! Ale jakoś pan tak dziwnie wyglądasz w tej kapocie.
    – Bo to nie moja kapota.
    – Jak to?
    – Taki tam stary numer, jeszcze z czasów komuny. Wiesz pan, dajesz pan powiesić starego łacha, a wychodzisz pan w nowiutkiej jesionce. Wystarczy być trochę bezczelnym. Ale w tem przypadku nie mniałem żadnego problemu. – Proszę bardzo – powiedziała z uśmiechem szatniarka i podała mi wskazaną przeze mnie jesionę. Nam, ludziom sztuki, kurwa, wszystko wolno, nie?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s