Intercept wyjaśnił, o czym milczą antyrosyjskie artykuły w zachodnich mediach

W wielu amerykańskich gazetach w ostatnim czasie pojawia się bardzo popularny i dochodowy temat rusofobii, pisze jeden z publicystów „The Intercept” Glenn Greenwald.

Jako przykład cytuje on artykuł o Rosji i nowym prezydencie Stanów Zjednoczonych w piśmie „New Yorker”, którego marcowy numer pojawił się z podobizną Putina i Trumpa na okładce. Zwolennicy demokratów uznali artykuł za „demaskację” wpływu Putina na wybory prezydenckie. Dlatego należy uważnie przyjrzeć się niewygodnym dla demokratów faktom, przeciwnym powszechnej w ich kręgach opinii o Rosji, pisze Greenwald.

Przede wszystkim w oczy rzuca się, jak ci, którzy rozdmuchują w prasie antyrosyjską histerię, odnoszą się do skutków, które mogą wywołać ich działania, zauważa autor. Ryzyko odrodzenia zimnej wojny to nie zabawa, jednak część demokratów wraz z najbardziej agresywnymi republikanami swoimi oskarżeniami stworzyli w państwie sytuację, w której wezwanie do poprawy stosunków z Rosją oznacza przejaw nielojalności względem swojego państwa.

Ponadto, jak przypomina Greenwald, wersja o tym, że Putin zlecił zorganizować cyberataki na USA, która umocniła się w mediach i której „niezręcznie jest zaprzeczyć w dobrym towarzystwie”, nie została potwierdzona oficjalnie. To stwierdza nawet „New Yorker”, który musiał przyznać, że dane o udziale Rosji w atakach cybernetycznych „zawierają więcej przypuszczeń niż dowodów”. Anonimowe twierdzenia pracowników wywiadu, kierujących się nieznanymi motywami, to nie ten materiał, na podstawie którego można wyciągać tak daleko idące wnioski – podkreśla autor.

Amerykańskie media często wspominają, że Putin oświadczał o niejednokrotnej ingerencji USA w politykę wewnętrzną Rosji, a biorąc pod uwagę, jak często Putin o tym mówi, trudno ten fakt przemilczeć – pisze publicysta. Ale praktycznie nigdy nie zatrzymują się na tej kwestii, nawet nie próbując dać odpowiedzi czytelnikowi, czy te oskarżenia rosyjskiego prezydenta mają jakieś podstawy.

To milczenie nie pozostawia żadnych wątpliwości, że oskarżenia te są w pełni słuszne: aby przekonać się o tym Greenwald proponuje zajrzeć na okładkę pisma „Time” z 1996 roku z tytułem „Jak amerykańscy doradcy pomogli Jelcynowi zwyciężyć w wyborach prezydenckich”.

W końcu wykorzystywanie zewnętrznego zagrożenia to tylko od dawna znana taktyka, mająca odwrócić uwagę ludności od systematycznych porażek amerykańskich elit, uważa Greenwald. Media próbują zmusić Amerykanów do skupienia się na tym, co dzieje się na drugiej półkuli, aby zapomnieli o korupcji i nieładnych postępkach władz ich kraju. Chociaż nawet „New Yorker” nie może nie przyznać, że za dojściem do władzy Trumpa stoi upadek neoliberalnej polityki, który odbił się na życiu milionów ludzi.

Wykorzystanie „rosyjskiego zagrożenia” w celu skonsolidowania Stanów Zjednoczonych jest złe, ale pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja nie pogorszy się i świat nie zetknie się z nową zimną wojną albo nawet otwartym konfliktem zbrojnym.

Biorąc pod uwagę wzrost napięcia pomiędzy państwami, podobny rezultat wydaje się o wiele bardziej prawdopodobny, niż kiedykolwiek wcześniej w ostatnich latach, podsumowuje Greenwald.

https://pl.sputniknews.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s