Najemnik Holocaust Industry (2)

Poprzednia część:
https://marucha.wordpress.com/2017/01/19/najemnik-holocaust-industry-1/

„Sąsiedzi” to kolejna książka Jasna Tomasza Grossa napisana na „zamówienie Holocaust Industry”. Głównym motywem, wokół którego Gross buduje pełną swoich oszukańczych fantazji i „objawień” fabułę jest tragiczny los żydowskich mieszkańców małego miasteczka Jedwabne.

W czym się „myli”… dlaczego (niestety?) jest nieskuteczny…

W swojej książce J.T. Gross ograniczył się do zapisania wspomnień i relacji świadków żydowskich, wzbogacając je o swoje tendencyjne wnioski. Ideą przewodnia książki jest atak na społeczność polską i Kościół katolicki w Polsce.

Natomiast z tych nielicznych zeznań polskich świadków, przytoczył tylko te, które zostały wymuszone torturami podczas śledztwa w UB. Całkowicie pominął odwołanie tych zeznań przed sądem. Uznał zatem, że tylko zeznania złożone po zastosowaniu tortur są prawdziwe.

Opierając się wyłącznie na tzw. świadectwach ocalonych, J.T. Gross nie brał pod uwagę opinii światowej sławy historyka żydowskiego, Samuela Gringauza, który sam był więźniem i niedoszłą ofiarą holocaustu, a który pisał w 1950 roku w „Jewish Social Studies”:

„Istnieje niezliczona ilość trudności w badaniu tej wielkiej żydowskiej katastrofy [holocaustu]. Brak również metodologicznych podstaw do badania żydowskiej socjologii w ogóle, a w szczególności tego kataklizmu. W końcu istnieje to, co można nazwać hiperhistorycznym [hiperhistorical] kompleksem tych, którzy przeżyli.

Nigdy przedtem nie miało miejsca wydarzenie, które by do tego stopnia odbierane było przez uczestników jako wydarzenie epokowe, tworzące historię. Rezultatem tego kompleksu jest to, że w krótkich latach powojennych doświadczyliśmy zalewu materiałów historycznych – raczej wydumanych [contrived] niż zebranych [collected] – do tego stopnia, że najważniejszym aspektem badań na dziś jest ocena tak zwanego materiału badawczego. (…)

Powstaje pytanie- twierdzi żydowski historyk – czy uczestnicy epoki, która tak wstrząsnęła światem, mogą w ogóle być jej historykami i czy nadszedł już czas, że możemy się spodziewać prawdziwych sądów historycznych, wolnych od chęci zemsty i innych niskich pobudek” (cyt. za M.J. Chodakiewicz, „Kłopoty z kuracja szokową” [w:] R. Jankowski, red.: „Cena „Strachu”. Gross w oczach historyków”, Warszawa 2008, s.42).

Dr Samuel Gringauz zwrócił uwagę na możliwość składania zeznań „wzbogaconych” o chęć osobistej zemsty. A takie zeznania składane po wojnie w Polsce, leżały w interesie propagandy komunistycznej tamtego okresu, i służyły do rozprawy z tymi, którzy podczas wojny byli w NSZ czy AK. Do tego mamy także materiały zawarte w tzw. księgach pamięci (yizikor bukh) dotyczące Jedwabnego. Relacje z ksiąg pamięci Julisza i Jakuba Bakerów dot. Jedwabnego i George’a Gorina dot. Grajewa znajdują się w ŻIH pod wstępną sygnaturą 301.

W tych księgach pamięci mamy zapisy tego, co jest bardzo charakterystyczne dla Żydów, a mianowicie nieukrywanej niechęci do Kościoła katolickiego i kapłanów. Bakerowie piszą, a Gross to powtarza, o delegacji Żydów, którzy mieli udać się na początku lipca 1941 r., do pałacu biskupiego z prośbą o powstrzymanie pogromu Żydów. Przedstawiono hierarchę, chodzi o bp. Łukomskiego, w bardzo niekorzystnym świetle.

Bowiem według relacji Bakerów i Grossa: „Przywódcy społeczności żydowskiej wysłali delegację do biskupa w Łomży, która zawiozła ze sobą piękne srebrne lichtarze, z prośbą aby zapewnił im opiekę, interweniował u Niemców i nie zezwolił na pogrom w Jedwabnem” (J.T.Gross, „Sąsiedzi”, Sejny 2000, s. 49). Stawia to biskupa Łukomskiego, a tym samym katolików, w niekorzystnym świetle. Ale wiemy, że ks. bp Łukomski już dnia 9.09.1939 roku opuścił Łomżę i udał się do Wilna. Po zajęciu Wilna przez Sowietów opuścił miasto i przeniósł się do Białegostoku a stamtąd do Tykocina, gdzie przebywał do 27.11.1939 roku. Rezydencja biskupów łomżyńskich została zajęta przez sowietów, a bp. Łukomski był poszukiwany przez NKWD.

Z przytoczonego powyżej cytatu z książki Grossa wynika, że… bp Łukomski przyjął żydowską delegację w Łomży. Jest to wierutne kłamstwo. Do wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej ks. bp Łukomski ukrywał się kolejno w parafiach: w Zambrowie, w Kuleszach, w Rosochatem i ponownie w Kuleszach. O miejscu jego pobytu z uwagi na ściganie go przez NKWD wiedziało niewiele osób i byli to wyłącznie katolicy. Strzeżono tej wiedzy szczególnie przed Żydami, którzy zapisali podczas sowieckiej okupacji niechlubną kartę na tych terenach.

Podobne oskarżenia Gross kierował wobec ks. Mariana Szumowskiego, proboszcza parafii w Jedwabnem. Gdyby jednak Gross przejrzał dokładnie archiwa to wiedziałby, że po objęciu na tych terenach władzy przez sowietów, ks. M.Szumowski oraz ks. Stanislaw Cutnik z Burzyna byli inspiratorami powstania oddziału partyzanckiego. Oddział ten 23 czerwca 1940 r. stoczył bitwę z sowietami i został rozbity. Po tej bitwie sowieci aresztowali, przy dużej pomocy miejscowych Żydów, 250 osób, w tym obu duchownych, i wywieziono ich na wschód.

Zatem pojawia się pytanie – gdzie ci Żydzi z tym mitycznym haraczem spotkali ks. bp. Łukomskiego? Gross pisze, że w Łomży, ale to nieprawda, bowiem bp. Łukomski powrócił do Łomży dopiero 9 lipca 1941 roku i wcale nie zamieszkał w swojej rezydencji. Rezydencja została zajęta przez Niemców i dopiero w sierpniu 1941 roku bp Łukomski powrócił do wydzielonej przez Niemców części swojej rezydencji.

Kolejną wątpliwością jest próba odpowiedzi na pytanie – skąd Żydzi wiedzieli, że 10 lipca 1941 roku będzie pogrom w Jedwabnem, że udali się po pomoc do biskupa? Pisanie o odmowie pomocy lub nie udzieleniu takowej jest starym zwyczajem żydowskim obrzucania błotem wszystkiego co katolickie.

Ani Bakerowie, ani Gross nie są i nie byli zainteresowani prawdą. Można jednak usprawiedliwić Bakerów bowiem spisywali oni relacje jakie przekazywali im „świadkowie”, naoczni lub tacy, którzy cos tam słyszeli, cos dodali. Nie weryfikowali tej wiedzy. Ale Gross na stronie 29 swojej książki pisze o przyjęciu haraczu przez proboszcza ks. M. Szumowskiego Jedwabnego. Jak mógł przyjąć haracz od Żydów, gdy wiadomo, że rok wcześniej został aresztowany i wywieziony przez sowietów? Dla Grossa nie jest ważne, że w styczniu 1941 r. sowieci skazali ks. M. Szumowskiego na śmierć i wyrok wykonali w Mińsku. Ale pisanie o mitycznych haraczach należy do normy żydowskich wspomnień.

Dla wzmocnienia swoich oskarżeń pisze Gross o filmie kręconym przez Niemców podczas zajść w Jedwabnem. Kolejna bzdura, bowiem przy obecnym stanie badań nad holocaustem ten film dawno byłby znany, a szczególnie, gdyby potwierdzał „objawienia” Grossa o sprawstwie Polaków. Zainteresowani byliby nie tylko Żydzi, ale przede wszystkim Niemcy. Film zresztą był poszukiwany i o tym fakcie informował prof. Leon Kieres, mówiąc, że po jego znalezieniu sprawa będzie jednoznaczna. Filmu nie ma i nie znaleziono go. Dziś jakoś nikt z apologetów Grossa o filmie nie wspomina.

Manipulacje Grossa z faktami i dokumentami idą dalej. Otóż, cytuje on z aprobatą zeznania Aleksandra Wyrzykowskiego (AŻIH, sygn.301/5825), ale „zapomniał” o drobnym fragmencie tych zeznań. Wyrzykowski napisał, że w Jedwabnem Żydów wymordowali Niemcy, a Polacy jedynie pomagali. Ten fragment nie znalazł uznania w oczach Grossa.

Gross albo nie zna realiów okupacji niemieckiej w Polsce, albo świadomie je fałszuje, licząc, że większość czytelników, szczególnie w krajach anglosaskich „kupi” jego fałszerstwa o wyłącznej winie Polaków za eksterminację Żydów. To w sposób znaczący wzmacnia „argumentację” związaną z żądaniami przez amerykańskich Żydów odszkodowaniami od Polski.

Jakże inaczej, niż świadomym fałszerstwem trzeba nazwać to, co Gross zapisał na str. 53 książki „Sąsiedzi”. Pisze on tam, że zarząd miasta Jedwabne podpisał umowę z Niemcami w sprawie wymordowania Żydów. Kto w ciągu 6 lat wojny słyszał o podobnym przypadku, żeby Niemcy podpisywali jakiekolwiek umowy w sprawie mordowania czy to Żydów czy Polaków? Gross bowiem pisze: „nasza niewiedza o tym, do czego się dokładnie umówiono, nie robi większej różnicy. Jakieś porozumienie między Niemcami a bezpośrednimi organizatorami jedwabińskiego mordu, czyli zarządem miasta, musiało zostać zawarte” (str.53. „Sąsiedzi”).

Zatem nie ma znaczenia, że brak dowodów na takie porozumienie, bo „objawiło” się to w głowie Grossa. Co ten do wierzenia podaje. Tu trzeba wspomnieć, że dwie osoby, ściśle współpracujące wówczas z Niemcami, to Bardoń i Karolak, którzy posiadali obywatelstwo niemieckie. Gross skwapliwie pomija ten „drobny” fakt. Przecież to oni pełnili z nadania Niemców funkcje publiczne w mieście, ale gdyby przyznał, że to byli Niemcy, to jak wyglądałoby oskarżanie Polaków?

Można stronica po stronicy w tej książce Grossa znaleźć kłamstwa i przeinaczenia faktów, ale uczynili to już inni. Analizując kłamstwa Grossa dochodzę do przekonania, że Gross stanowi nieskomplikowany, bo owładnięty nienawiść do Polski i Polaków przypadek medyczny.

CDN
Ireneusz T. Lisiak
Myśl Polska, nr 9-10 (26.02-5.03.2017)
http://mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s