Szef Papieskiej Akademii Nauk zrugał katolickiego dziennikarza. Powód jest więcej niż zaskakujący.

Obserwujmy tego … Pius XII by go ekskomunikował.

Dlaczego biskup Marcelo Sanchez Sorondo, kanclerz Papieskiej Akademii Nauk, zaprasza na konferencje w watykańskich instytucjach osoby wprost namawiające do ograniczenia liczby ludności na świecie i propagujące lewicowe herezje?

Portal LifeSiteNews zdaje się znalazł odpowiedź na to pytanie.

Bp Marcelo Sánchez Sorondo od zakończenia pod koniec lutego skandalicznej konferencji o biologicznym wymieraniu gatunków, podczas której głoszono teorie depopulacyjne, nieustannie broni jej wykładowców.

Argentyńczyk, będący bliskim współpracownikiem papieża i kanclerzem zarówno Papieskiej Akademii Nauk, jak i Papieskiej Akademii Nauk Społecznych propagujących oenzetowską Agendę 2030, w wywiadzie z Johnem Bentzem dla LifeSiteNews ponownie bagatelizował znaczenia pro-aborcyjnych wykładowców, takich jak Paul Ehrlich (który domaga się upowszechnienia przymusowej aborcji) i John Bongaarts.

Hierarcha mówił, że Papieska Akademia „słucha wszystkich głosów” i prowadzi „dialog ze wszystkimi”. – Akademia musi słuchać wszystkich głosów. Nasi pracownicy naukowi nie są nawet katolikami. Dziekan nie jest katolikiem – ujawnił.

Bp Sorondo w sposób szczególny bronił zaproszenia prof. Paula Ehrlicha, mówiąc: On jest specjalistą w tych sprawach. Dlatego zaprosiliśmy go, bo jest specjalistą. Napisał kilka książek na ten temat, więc jest specjalistą.

Gdy redaktor naciskał dopytując, dlaczego akademia zaprasza wrogów Kościoła, którzy promują wizję człowieka i świata sprzeczną z nauczaniem katolickim, bp Sorondo wyraźnie się zirytował. Zamiast udzielić odpowiedzi na pytanie, starał się umniejszać zdolności „racjonalnego” myślenia pytającego.

Redaktor mówił: [Ehrlich] sam pisał o swoim programie, że chce sterylizacji [aby zmniejszyć populację].

Sorondo: Trzeba zmienić kryteria, jeśli chcesz rozwijać się w życiu. Trzeba dialogować ze wszystkimi kulturami świata, jak powiedział papież. […] I doszliśmy do porozumienia, które jest bardzo ważne. [Nasi partnerzy] chcą bronić wolności człowieka, życia ludzkiego i pokoju przed nowymi formami niewolnictwa. A wskutek zapraszania ludzi takich, których wy [obrońcy życia] nie chcecie zapraszać – [jak] Ban Ki-Moon, Geoffrey Sachs – udało nam się osiągnąć to, czego nie osiągnęli ci, którzy zawsze mówią o obronie rodziny – odparł.

I dalej: My, z drugiej strony osiągnęliśmy nowe cele w zakresie zrównoważonego rozwoju w celu wyeliminowania nowych form niewolnictwa. I to jest ważniejsze dla rodziny niż wszystkie inne rzeczy, które robicie. Rozumie Pan? Redaktor odparł, że rozumie. Po czym hierarcha kontynuował swoją tyradę, wskazując: Musisz to zrozumieć. Ważne jest, aby to zrozumieć. Jest Pan racjonalną istotą ludzką i rozum musi dominować nad uprzedzeniami.

Redaktor na tak postawione zarzuty odpowiedział, że obronił doktorat z filozofii. Hierarcha dopytywał z jakiej, a gdy dowiedział się, że jest „tomistą” zadał pytanie, czy wie, czym jest zasada „podwójnego skutku” św. Tomasza z Akwinu. Redaktor odpowiedział: To jest wtedy, gdy pewne działanie ma skutek, który nie był zamierzony, gdy podejmowano takie działanie i ten skutek podlega ocenie moralnej.

Hierarcha odparł, że „to skomplikowany sposób powiedzenia tego, co można łatwiej wyrazić”. – Lepiej jest powiedzieć, że w przypadku, gdy w wyniku działania mamy dwa skutki i jeżeli pozytywny skutek jest większy niż skutek negatywny, to można to zrobić – tłumaczył.

Redaktor protestował, wyjaśniając, że „to nie jest zasada podwójnego skutku”.

Bp Sorondo odparł: Więc Pan nie zrozumiał zasady podwójnego skutku. […] Trzeba się dokształcić. I trzeba lepiej zrozumieć św. Tomasza.

Jak jest naprawdę? Etyczna zasada „podwójnego skutku” została sformułowana przez św. Tomasza z Akwinu, który uzasadniał konieczność samoobrony. Pozwala ona na ocenę moralną podejmowanych działań, które mogą wywoływać dwa skutki: dobry i zły. Katechizm Kościoła Katolickiego przytacza krótkie wyjaśnienie nauki św. Tomasza z Akwinu: „Z samoobrony […] może wyniknąć dwojaki skutek: zachowanie własnego życia oraz zabójstwo napastnika. […] Pierwszy zamierzony, a drugi niezamierzony”.

Zasada ta stanowi, że w sytuacji, w której zachodzi konflikt pomiędzy dobrami, które dla dwu lub więcej osób stanowią warunek konieczny ich istnienia lub tożsamości, ewentualne naruszenie tego dobra może być moralnie dopuszczalne jedynie jako bezpośredni nie zamierzony skutek czynu moralnie dobrego. W sytuacji takiej mamy do czynienia z zamierzeniem pośrednim,w którym skutek zły nie jest zamierzony, lecz jedynie dopuszczony jako ewentualne następstwo czynu dobrego (np. obrona życia własnego lub życia innych przed napastnikiem czy leczenie kobiety w ciąży, w wyniku czego życie może stracić inna osoba, dziecko poczęte itp.).

Katolicka teologia moralna ustaliła szczegółowe wytyczne przy korzystaniu z „zasady podwójnego skutku”, która wyklucza osiągnięcie dobrego skutku z góry za pomocą moralnie złych środków. Dobry skutek musi być równy lub większy w stosunku do jakiegokolwiek bezpośrednio nie zamierzonego złego skutku, powstałego z naszego działania.

Bp Sorondo zdaje się inaczej pojmować tę zasadę, usprawiedliwiając postepowanie depopulatorów: Paula Ehrlicha, Ban Ki-moona, Jeffreya Sachsa, Johna Bongaartsa. Wszyscy oni promują programy zmierzające do ograniczenia liczby ludności na świecie pod pretekstem walki z rzekomym ociepleniem klimatu.

Źródło: lifesitenews.com, pttaa.pl
AS
http://www.pch24.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s