Ukraiński rządowy instytut pamięci przeciw Zachodowi

[Im dłużej czytałem poniższy artykuł, tym większa kurwica mnie brała. Kolejny spec od Ukrainy. I ta obsesja wokół antysemityzmu i Holocaustu, rzekomo najważniejszego wydarzenia w historii ludzkości… – admin]

Pamięć historyczna i pojednanie narodowe są kwestiami drażliwymi – zwłaszcza gdy dotyczą one wielkich wojen, masowego mordu i cierpienia milionów ludzi w raczej niedawnej niż odległej przeszłości.

Pamięć Ukrainy o sowieckiej historii narodu dotyczy przede wszystkim ogromnej liczby ofiar bolszewickiego i nazistowskiego panowania i wojen na Ukrainie.

Miliony Ukraińców – wraz z milionami innych ofiar – żyjące na „skrwawionych ziemiach („Bloodlands”, Timothy Snyder) zostały zabite i sterroryzowane przez dwa najbardziej zbrodnicze reżimy totalitarne Europy [Dlaczego od razu nie miliardy? – admin]. Jednocześnie setki tysięcy Ukraińców kolaborowały w mniejszym lub większym stopniu z obu morderczymi machinami – jest to poważne wyzwanie dla ukraińskiej polityki pamięci.

Postsowiecka historia Ukrainy i ukraińska pamięć historyczna

Ten i tak przerażająco trudny intelektualnie, poznawczo i emocjonalnie test jest jeszcze bardziej utrudniany przez fakt toczenia obecnie przez Kijów wojny o przetrwanie z głównym negatywnym bohaterem swojej pamięci narodowej – Moskwą. Przeważnie ponad przeciętnie ambitna, cyniczna i bezwzględna, polityka zagraniczna Kremla i powiązany z nią dyskurs publiczny od niedawna ponownie są sterowane przez nieskrywany agresywny imperializm i ambiwalentne podejście do Ukrainy (miłość-nienawiść), graniczące z psychopatologią. [Chyba sam autor ma cechy psychopatologiczne – admin]

Dodatkowo jest to komplikowane przez obecność na Ukrainie znacznej rosyjskiej mniejszości etnicznej – około 17 procent ludności, częściowo lojalnej raczej wobec Moskwy niż Kijowa. Sterowane manipulowanie tematami pamięci narodowej, historii najnowszej oraz stosunków międzyetnicznych, nie tylko w polskich mass mediach i sieciach społecznościowych, jest nieodłączną częścią tzw. hybrydowej wojny Rosji z Kijowem.

Atak Kremla przeciwko narodowi ukraińskiemu jest dokonywany z zastosowaniem wielu militarnych i pozamilitarnych, „twardych” i „miękkich” instrumentów, codziennie. Aktywnie wykorzystuje kontrowersyjne kwestie historyczne, a jego celem jest zniszczenie państwa ukraińskiego raczej od wewnątrz niż z zewnątrz.

Ta wystarczająco osobliwa konstelacja jest jeszcze bardziej wyjątkowa z uwagi na ukraińską politykę pamięci, wywołującą daleko idące konsekwencje dla stosunków międzynarodowych. Dotyczy to zwłaszcza interpretacji, oceny i upamiętniania (nie)sławnej frakcji Bandery Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) z okresów międzywojennego oraz II wojny światowej.

Obecnie faworyzowana przez klasę rządzącą i dużą część elit intelektualnych Ukrainy, oficjalnie afirmacyjna klasyfikacja OUN jest głęboko kontrowersyjna dla rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy, zagranicznych partnerów i prozachodniej inteligencji. OUN jednocześnie była normatywnie (choć nie geograficznie) anty-Zachodnia i demonstracyjnie anty-sowiecka. OUN jest obecnie postrzegana przez wielu Ukraińców jako organizacja anty-totalitarna i wyzwoleńcza. Jednak ultra-nacjonalistyczne, etnicznie oczyszczone i monistyczne jedno-partyjne państwo, wizję którego pielęgnowała frakcja Bandera przynajmniej aż do początku lat 1940., musiałoby automatycznie stać się nieliberalną i totalitarną dyktaturą.

Przywódcy i ideologowie OUN byli wyznawcami etnocentryzmu i ksenofobami. Jednocześnie wielu z nich oddało życie swoje i swoich rodzin w walce o niepodległość Ukrainy. Niektórzy ukraińscy nacjonaliści – w tym co najmniej jeden brat Stepana Bandery – zostali zabici przez nazistów, ale większość zginęła podczas walki z reżimem stalinowskim. Zarówno założyciel OUN, jak i najbardziej kultowy jej lider padli ofiarą spektakularnych zamachów dokonanych przez sowieckich agentów specjalnych na Zachodzie: Jewhen Konowalec został zabity przez agenta NKWD w Rotterdamie w 1938 roku, a Stepan Bandera został zamordowany przez agenta KGB w Monachium w 1959 roku. [Oj, jak nam ich szkoda… – admin]

Choć kwestie pamięci narodowej mogą być drażliwe także w innych krajach, dla państwa ukraińskiego przedstawiają unikalną, ale niezwykle toksyczną kombinację wybuchowego potencjału grożącego podziałami wewnątrz kraju i na arenie międzynarodowej.

Stało się więc niespodzianką, że post-Euromajdanowe kierownictwo Kijowa zdecydowało się oddać główny oficjalny organ rządowy odpowiedzialny za sprawy pamięci w ręce grupy stosunkowo młodych aktywistów nie legitymujących się uznanymi w świecie akademickim osiągnięciami naukowymi. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (UINP) umocowany przy Gabinecie Ministrów Ukrainy znalazł się w 2014 roku pod kontrolą kręgu nacjonalistycznych publicystów nie mających wcześniej praktycznie żadnych powiązań z ukraińskimi instytucjami akademickimi i dysponującymi ograniczonym doświadczeniem w kontaktach międzynarodowych.

Aktualnie personel UINP jest ściśle powiązany z marginalną, ale wytrwale i ciężko pracującą galicyjską organizacją pozarządową o nazwie Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego (CDWR). Głównym celem znaczącej działalności wydawniczej (książki) i aktywności medialnej CDWR jest realizacja apologetycznej wizji OUN-B w oczach opinii publicznej i prowadzenie hagiograficznego oficjalnego dyskursu na temat jej przywódców z czasów wojny: Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, Jarosława Stećki i innych. UINP połączył obecną kampanię dekomunizacji z wdrażaniem kompleksowej nacjonalizacji i częściowej „banderyzacji” w pamięci publicznej i w oficjalnym dyskursie.

Jest to aktywnie wspierane przez CDWR, prezentujące wojenny ukraiński ruch ultra-nacjonalistyczny jako szczyt ukraińskiego patriotyzmu i umiłowania wolności. Chociaż to UINP bezpośrednio wpływa na decyzje zapadające w kierownictwie Ukrainy, to CDWR wywiera wpływ na proces legislacyjny Ukrainy jako członek słynnego sojuszu organizacji społecznych „Reanimacyjny Pakiet Reform”, zawiązanego w celu opracowywania i przeforsowywania reform prawa w Radzie Najwyższej.

Coraz bardziej zadziwiającym aspektem działalności UINP i CDWR w sferze ukraińskiego rynku wydawniczego, dziennikarstwa, edukacji, lobbingu, nazewnictwa geograficznego itp. jest to, że dokonuje się wbrew rezultatom krytycznych badań OUN-B, w ciągu ostatniej dekady nastąpił intensywny wzrost ich ilości w instytucjach akademickich na Ukrainie, w Unii Europejskiej i Ameryce Północnej. Na przykład, Niemcy ujrzały w ciągu ostatnich lat pojawienie się, wśród innych publikacji naukowych, trzech masywnych monografii, podkreślających szczegółowo określone aspekty historii OUN-B.

Frank Golczewski, emerytowany profesor na Uniwersytecie w Hamburgu, w 2010 roku opublikował 1000-stronicowe studium stosunków niemiecko-ukraińskich w latach 1914-1939, „Deutsche und Ukrainer” (Schoeningh Press), zajmujące się m.in. utworzeniem OUN i jej interakcją z przedwojenną III Rzeszą. Grzegorz Rossoliński-Liebe, pracownik naukowy na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie, w 2014 roku opublikował 650-stronicową biografię Stepana Bandery, „The Life and Afterlife of a Ukrainian Nationalist” (ibidem Press), opisującą, dlaczego ruch Bandery powinny być postrzegany jako ukraińska permutacja wschodnioeuropejskiego faszyzmu.

Kai Struve, profesor na Uniwersytecie w Halle-Wittenberg, opublikował w 2015 roku 700-stronicową monografię o antyżydowskich pogromach na zachodniej Ukrainie latem 1941 roku, zatytułowaną „Deutsche Herrschaft, ukrainischer Nationalismus, antijüdische Gewalt” (De Gruyter Oldenbourg), pokazującą głębokie zaangażowanie OUN-B w antysemicką przemoc już w pierwszych tygodniach wojny niemiecko-sowieckiej.

Treść i rezultaty apologetycznej i hagiograficznej polityki pamięci Ukrainy autorstwa rządowego UINP i pozarządowego CDWR są przede wszystkim problemem samym w sobie. Uniemożliwiają one Ukraińcom uporanie się z ich niedawną przeszłością. Ze względu na głęboki resentyment, z jakim spotykają się w rosyjskojęzycznej części Ukrainy, utrudniają rozwój jednolitego politycznego narodu ukraińskiego.

Działalność UINP/CDWR została skrytykowana z perspektywy nauki historycznej, stosunków międzyetnicznych, pamięci narodowej, spójności społecznej, standardów etycznych i odpowiedzialności moralnej. Oprócz tych perspektyw może być ona również analizowana z punktu widzenia priorytetów polityki zagranicznej Kijowa, a zwłaszcza w kontekście aspiracji Ukrainy do głębokiej integracji europejskiej.

Polityka historyczna UINP i przemysł wydawniczy CDWR dotykają czterech głównych tematów w życiu publicznym powojennego Zachodu, które są istotne dla aktualnych stosunków zagranicznych Ukrainy:

(1) anty-nacjonalistyczna siła sprawcza integracji europejskiej,
(2) centralne miejsce Holokaustu we współczesnej myśli zachodniej,
(3) nowoczesne kryteria oddzielające dyskurs naukowy od dyskursu nie-naukowego, jak również
(4) znaczenie Polski dla spraw związanych z Europą Wschodnią i Niemiec w polityce europejskiej.

Efektywny wpływ wywierany przez UINP, CDWR i ich zwolenników na opinię publiczną Ukrainy i jej międzynarodowy wizerunek w ciągu ostatnich dwóch lat stwarza problemy w stosunkach zagranicznych państwa ukraińskiego w następujące sposoby:

Nacjonalizm ukraiński i europejski anty-nacjonalizm

Po pierwsze, kampania UINP i CDWR umieszczająca radykalną nacjonalistyczną OUN Bandery w centrum pamięci narodowej Ukrainy zaprzecza intencji leżącej u źródeł integracji europejskiej. Podczas gdy utworzenie NATO było efektem działania motywów anty-sowieckich, Wspólnota Europejska, a później Unia Europejska były projektami anty-nacjonalistycznymi, co doskonale ilustruje szalona antypatia radykalnych nacjonalistów europejskich wobec Brukseli.

Punktem wyjścia dla powojennego pojednania i unifikacji europejskiej była próba Francji i Niemiec przezwyciężenia ich wielowiekowej konfrontacji. Integracja europejska zaczęła się jako odpowiedź na eskalację coraz bardziej radykalnego nacjonalizmu w przedwojennej i międzywojennej Europie oraz jako reakcja na dwie wojny światowe spowodowane przez radykalne etno-centryczne ruchy europejskie, przede wszystkim przez niemiecki faszyzm.

Wbrew tym założeniom i tendencjom, wzrastające znaczenie pozytywnych odniesień do OUN – jako formy międzywojennego i wojennego ultra-nacjonalizmu – w życiu publicznym post-Euromajdanowej Ukrainy stanowi samo w sobie wyzwanie dla podstawowych zasad UE. Nic dziwnego, że Bruksela wyraziła konsternację w rezolucji lutowej 2010 r., w której Parlament Europejski „głęboko ubolewa z powodu decyzji ustępującego prezydenta Ukrainy, Wiktora Juszczenki, pośmiertnego przyznania Stepanowi Banderze, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), kolaborującej z nazistowskimi Niemcami, tytułu ‚Bohatera Narodowego Ukrainy’ [i] wyraża nadzieję, … że nowe kierownictwo ukraińskie ponownie rozważy taką decyzję i … zachowa swoje przywiązanie do wartości europejskich.”

Jednak, jak w ostatnim czasie stało się jasne, uchwała ta nie miała wpływu na elity polityczne i intelektualne Ukrainy. Chociaż rosyjska agresja [jasne, agresja… – admin] przeciwko Ukrainie pozwoliła wielu przedstawicielom UE zachowywać większą powściągliwość i ostrożność w krytykowaniu Kijowa, obecny okres ochronny prędzej czy później się skończy.

Ukraiński nacjonalizm, Holokaust i powojenny Zachód

Po drugie, szczególnie problematycznym aspektem historii OUN są jej antysemickie uprzedzenia i działania, a także pamięć Ukraińców o tych ideach i działaniach – lub jej brak. Jest pewne, że judeofobia nie była, w przeciwieństwie do niemieckiego nazizmu, podstawowym aspektem ksenofobii w OUN. Jednak ukraińscy Żydzi byli uważani przez wielu ukraińskich ultra-nacjonalistów w czasie wojny za wrogów Ukrainy – nawet jeśli tylko drugorzędnego znaczenia.

Antysemityzm OUN zmotywował przynajmniej niektórych członków OUN do udziału w Holokauście – w charakterze niemieckich kolaborantów lub samodzielnych łowców Żydów na terytoriach okupowanych przez III Rzeszę. Kilka tysięcy Żydów zostało zabitych przez Ukraińców w latach 1941-1944 – wielu z nich najprawdopodobniej przez członków OUN lub radykalnych żołnierzy jej wojskowego skrzydła, Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). [Jak to się więc stało, iż obecną Ukrainą i jej gospodarką niepodzielnie rządzą Żydzi? – admin]

Na Ukrainie tylko niewielu przywódców politycznych i intelektualnych wydaje się rozumieć, jak ważna stała się pamięć o Holokauście w formowaniu powojennego zachodniego dyskursu intelektualnego i politycznego. Niepowodzenie ukraińskiej polityki pamięci w odpowiednim rozwiązaniu tego problem będzie miało destrukcyjne konsekwencje dla stosunków zagranicznych Ukrainy.

Im więcej szczegółów zaangażowania niektórych członków OUN w Holokauście będzie docierać do świadomości zachodniego społeczeństwa – takich jak zbrodnie popełnione w lecie 1941 roku – tym bardziej skandaliczna będzie sytuacja związana z obecną gloryfikacją OUN i jej przywódców przez państwo ukraińskie. Dotychczas zachodnia wiedza o tamtych wydarzeniach jest ograniczona, ponieważ znaczna część debaty prowadzona jest w języku ukraińskim, a tylko nieliczni zachodni obserwatorzy znają ten język.

Debata publiczna na temat trudnych kwestii jest zresztą często zniekształcana przez bombastyczne kampanie zniesławiające prowadzone przez media kremlowskie i celowo tendencyjne narracje o działalności OUN. Międzynarodowa dyskusja cierpi również z powodu licznych zachodnich dyletanckich komentarzy, które są z kolei często oparte na wtórnych źródłach sowieckich i/lub postsowieckich rosyjskich manipulacjach historycznych.

Częste niedokładności faktyczne i bezkrytycznie powtarzane oskarżenia historyczne artykułowane przez różnych niedoinformowanych dziennikarzy i działaczy – zwłaszcza wobec Bandery, który spędził większość II wojny światowej w niemieckim areszcie – odgrywają wywrotową rolę w ukraińskim dyskursie publicznym na temat tych wydarzeń.

Duże ilości błędnych ocen, uogólnień i niesprawdzonych zarzutów wysuwanych przez różnych nie-specjalistów i/lub politycznie zaangażowanych dyskutantów, wewnątrz i poza granicami Ukrainy, są skrzętnie i z ogromną satysfakcją rejestrowane, nagłaśniane i skrupulatnie poddawane wnikliwemu rozbiorowi na elementy przez przedstawicieli UINP i CDWR i innych apologetów OUN na konferencjach akademickich, debatach międzynarodowych i w telewizyjnych programach typu talk-show. Oni wykreowali szeroko rozpowszechnioną opinię wśród intelektualistów i polityków ukraińskich, że zachodnie społeczeństwo jest i będzie fundamentalnie źle poinformowane o najnowszej historii ukraińskiej, dopóki nie oczyści dokładnie głów z sowieckiej i postsowieckiej rosyjskiej propagandy.

Jednak badania naukowe prowadzone na renomowanych uniwersytetach europejskich i Ameryki Północnej w ostatnich dekadach opisały szczegółowo, gdzie związani z OUN Ukraińcy uczestniczyli w Holokauście – a gdzie nie. Badania te, podlegające rutynowemu akademickiemu recenzowaniu, wykonywane są w niektórych głównych ośrodkach akademickich takich krajów jak Stany Zjednoczone, Kanada, Niemcy, Polska lub Szwecja, są uniezależnione od różnych prowadzonych przez Kreml kampanii wpływu.

Faktem w coraz większym stopniu wynikającym z publikacji akademickich jest to, że antysemickie idee i działalność OUN były nie tylko rezultatem niemieckiej inspiracji, inicjacji i namowy. Były one również motywowane przez domowego chowu ukraińskie uprzedzenia wobec Żydów, w szczególności przez krypto-rasistowską spiskową teorię „judeo-bolszewizmu” – obsesję na punkcie żydowskiego pochodzenia niektórych przywódców komunistycznych.

Niektóre dokumenty precyzujące plany OUN oczyszczenia Ukrainy od Żydów, razem z innymi narodowościami, zostały przyjęte na wiosnę 1941 roku, przed atakiem Niemiec na Związek Sowiecki. Przez lata 1930. ksenofobia OUN była wzmacniana informacjami zawartymi w antyżydowskiej twórczości literackiej Dmytra Doncowa – intelektualnego ojca założyciela współczesnego ukraińskiego ultra-nacjonalizmu i ukraińskiego tłumacza „dzieł” Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera. Chociaż Doncow nigdy nie stał się członkiem OUN, jego proto-faszystowskie broszury były czynnikami konstytutywnymi dla ideologicznej formacji nacjonalizmu ukraińskiego w latach 1930. i dzisiaj nadal wywierają wpływ na część ukraińskiej inteligencji.

W najbliższych latach stosunkowo niedawno uzyskane wyniki badań opublikowane w języku angielskim i niemieckim będą rozprzestrzeniane w większych epistemicznych społecznościach zachodnich badaczy międzynarodowego faszyzmu i ludobójstwa w ogóle, jak również wśród badaczy Holokaustu i II wojny światowej w szczególności. Nowe odkrycia obecnie publikowane w językach zachodnich będą stopniowo wprowadzane do porównawczych studiów nacjonalizmu, europejskich podręczników historii, uniwersyteckich programów nauczania, międzynarodowej edukacji o Holokauście i medialnych zasobów informacyjnych. Stają się one źródłem częstego zakłopotania wśród apologetycznych ukraińskich intelektualistów z jednej strony, i zachodnich ekspertów od Ukrainy z drugiej strony.

Prędzej czy później szersza zachodnia opinia publiczna stanie się świadoma szczegółów międzywojennego ukraińskiego antysemityzmu, częściowego udziału OUN w Holokauście i demonstracyjnie apologetycznej, a czasem wybielającej polityki pamięci Kijowa dotyczącej OUN i jej przywódców. W rezultacie Ukraina na Zachodzie poniesie trwałe straty wizerunkowe. Jak wykazała rezolucja Parlamentu Europejskiego w 2010 r., może to podważyć takie kluczowe projekty jak stopniowa integracja Ukrainy z UE i NATO.

Ukraińskie dziennikarstwo nacjonalistyczne i badania naukowe OUN

Trzecim problematycznym aspektem obecnej ukraińskiej polityki pamięci jest jej nie-akademicka lub nawet anty-akademicka motywacja. Z pewnością Ukraina ma wielu cieszących się międzynarodowym szacunkiem historyków, publikujących wyniki krytycznych badań na temat OUN w renomowanych placówkach, ewentualnie wykładających lub prezentujących dane o OUN na stojących wysoko w rankingu uczelniach zagranicznych i think-tankach. Należą do nich, między innymi, Jarosław Hrycak oraz Ołeksandr Zajcew z Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie, Andrij Portnow z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, czy Heorhij Kasjanow z Narodowej Akademii Nauk Ukrainy w Kijowie, by wymienić tylko kilku.

Są również pewni uczeni należący do ukraińskiej diaspory, którzy opublikowali wysoce krytyczne badania OUN i postsowieckiej polityki pamięci Ukrainy, tacy jak John-Paul Himka z University of Alberta, Myrosława Szkandrij z University of Manitoba, Marco Carynnyk z University of Toronto i Ivan Katchanovski z University of Ottawa.

Co najważniejsze, pojawiają się w ostatnim dziesięcioleciu coraz młodsi ukraińscy naukowcy, prezentujący wyniki oryginalnych krytycznych badań OUN i powiązanych tematów w recenzowanych czasopismach o szerokim oddziaływaniu i zdobywający stypendia od prestiżowych zachodnich instytutów badawczych. Są to, między innymi, Olena Petrenko z Uniwersytetu Ruhr w Bochum, Jurij Radczenko z Centrum Badań Relacji Międzyetnicznych Europy Wschodniej w Charkowie, Julija Jurczuk z Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie, Anton Szechowcow z Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu, Olesia Chromejczuk z University of East Anglia w Norwich, czy Iwan Gomza ze słynnej Akademii Kijowsko-Mohylańskiej.

Chociaż żaden z tych uczonych nie jest represjonowany przez Kijów i każdy z nich może swobodnie rozpowszechniać swoje odkrycia, akademicy ci wywierają ograniczony wpływ na oficjalną politykę rządową i są minimalnie prezentowani w relacjach mediów i debatach intelektualnych na temat OUN.

Natomiast urzędnicy zatrudnieni w UINP, aktywiści CDWR jak również podobnie zorientowani lokalni beneficjenci władzy zdominowali historyczne dyskusje na temat OUN na Ukrainie. Dzieje się tak pomimo faktu, że tylko niektórzy z nich mają odpowiednie tytuły akademickie. Najwyraźniej większość z nich nie miała szans ani chęci do publikowania we właściwych czasopismach naukowych oraz do zaprezentowania prac badawczych w obecności ekspertów na międzynarodowych konferencjach naukowych. Żaden z nich nie wydaje się posiadać żadnych znaczących międzynarodowych osiągnięć akademickich ani nie wykazał się w trwających porównawczych badaniach międzykulturowych. W efekcie są w większości nieznani poza Ukrainą.

Dyrektor UINP i CDWR Wołodymyr Wiatrowycz z całą pewnością jest swego rodzaju gwiazdą, on sam stał się przedmiotem badań i dyskusji na stronicach lub na stronach internetowych czasopism, między innymi takich jak „The Nation”, „Foreign Policy” i „Foreign Affairs”. W latach 2010-2011 Wiatrowycz uzyskał stypendium (visiting fellowship) na Harvard Ukrainian Research Institute. Został najwyraźniej zaproszony „ścieżką dla celebrytów” Harvarda, a nie w ramach tradycyjnego naukowego systemu finansowania. Wiatrowycz nie miał wtedy i najwyraźniej nadal nie ma żadnych istotnych recenzowanych publikacji naukowych, tj. tekstów zaakceptowanych przez profesjonalne, wymagające recenzji czasopisma naukowe lub serie książek. Zamiast tego w latach 2008-2010 Wiatrowycz był szefem Archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy – zajmował wysokie stanowisko w urzędniczej hierarchii zajmującej się sprawami kultury Ukrainy, co najwyraźniej zakwalifikowało go do zaproszenia do Harvardu.

W 2011 roku opublikował apologetyczną książkę, o masakrze ludności polskiej dokonanej przez OUN-UPA na zachodniej Ukrainie w latach 1943-1944, w dziale wydawniczym Akademii Kijowsko-Mohylańskiej – prestiżowego ukraińskiego uniwersytetu. Jednak w tym okresie Wiatrowycz był personalnie związany z tą uczelnią, której ówczesny prezydent, a później minister edukacji Serhij Kwit wcześniej napisał hagiografię o wyżej wspomnianym proto-faszystowskim pisarzu i inspiratorze OUN, Doncowie.

Książka Wiatrowycza stała się celem zjadliwej krytyki i sarkastycznych kpin ze strony wielu ekspertów akademickich, poczuwających się do obowiązku zrecenzowania jego kiepskiej jakości manuskryptu, napisanego na Uniwersytecie Harvarda, wydrukowanego w Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, i od tego czasu będącego cierniem w relacjach ukraińsko-polskich.

Dziwne niedoreprezentowanie szanowanych historyków ukraińskich w kształtowaniu ukraińskiej polityki pamięci może wydawać się niewielkim problemem, ale może mieć daleko idące konsekwencje. Jak Jean Pisani-Ferry niedawno zauważył w innym kontekście: „Nauka wymaga większego – i bardziej rygorystycznego – krytycznego obserwowania i sprawdzania niż, powiedzmy, biznes lub władza. To jest rzeczywiście sztandarowy model dobrych praktyk w zakresie weryfikacji wyników badań i przedyskutowania propozycji politycznych. Błędy pojawiają się regularnie w środowisku akademickim, ale są one sprawniej i bardziej systematycznie korygowane niż w innych dziedzinach. Zbiorowy charakter weryfikacji naukowej zabezpiecza również przed faworyzowaniem partykularnych interesów.”

Duch racjonalizmu, krytycyzmu, uniwersalizmu, agnostycyzmu i pluralizmu panujący na uniwersytetach w Europie, Ameryce Północnej itp. czyni je, być może, najbardziej archetypowymi instytucjami zachodnimi. W przeciwieństwie do społeczeństw post-sowieckich, akademicy zatrudnieni w renomowanych uniwersytetach i instytutach badawczych mają zatem szczególny status w społeczeństwach zachodnich. To raczej oni – a nie wpływowi kapłani, wąsko wyspecjalizowani teoretycy, urzędnicy państwowi, dziennikarze, wojskowi, popularni pisarze itp. – funkcjonują często jako inspiratorzy, a czasami jako arbitrzy w debatach publicznych.

Pozaakademicki personel, komunikacyjna i publicystyczna polityka UINP pozostają w sprzeczności nie tylko z pracą ukraińskich i nieukraińskich naukowców, ale także ze stanowiskami oficjalnych przedstawicieli państw zachodnich. Politycy europejscy i amerykańscy nie akceptują argumentów, nawet dobrze sformułowanych, podnoszonych przez publicystów, którzy mogą prezentować wzniosłe patriotyczne uczucia, ale nie posiadają odpowiednich kwalifikacji akademickich.

Zachód nie potraktuje poważnie dyskutantów nie będących w stanie wykazać się godnymi uwagi publikacjami w renomowanych czasopismach naukowych, dobrze przyjmowanymi prezentacjami na międzynarodowych konferencjach naukowych i skutecznym wpływaniem na rezultaty badań w poszczególnych dyscyplinach naukowych, jak również nie cieszących się szacunkiem w obrębie epistemicznych społeczności, którego są przedstawicielami lub za takich tylko się podają (samozwańczych ekspertów).

Bezpieczeństwo narodowe Ukrainy i destrukcyjna polityka pamięci

Czwarty, najbardziej bezpośredni i generujący konsekwencje problem polityczny wynikający z oficjalnego kanonu Kijowa na temat II wojny światowej, to jednak jego fundamentalna nie akceptowalność przez państwa takie jak Polska, Niemcy czy Izrael, czyli kraje o szczególnie wysokich wymaganiach odnośnie interpretacji historii Europy w latach 1939-1945.

Dla Polski szczególne znaczenie masakry popełnionej przez OUN/UPA na dziesiątkach tysięcy polskich cywilów na zachodniej Ukrainie w latach 1943-1944 nie podlega negocjacjom [SETKACH tysięcy – admin]. Dla Niemiec wszelkie sugestie postrzegania kolaborantów nazistowskich jako bohaterów wojennych i że, na przykład, lider OUN/UPA Roman Szuchewycz – niegdyś oficer Wehrmachtu, a później niesławnego Schutzmannschaften – może być czczony jako męczennik, są niedopuszczalne. Dla Izraela i międzynarodowych organizacji żydowskich, idea, że tak jawnie antysemicka organizacja jako OUN, której wielu członków uczestniczyło w Holokauście, może wytyczać kierunki tworzenia post-sowieckiego narodu ukraińskiego, jest niemożliwym do zrozumienia i zaakceptowania afrontem.

Podczas gdy niektórzy Ukraińcy mogą uznać opinię Izraela za nieistotną, znaczenie stanowisk zajmowanych przez Polskę i Niemcy wobec Ukrainy jest bardziej oczywiste. Polska jak dotąd jest najbliższym międzynarodowym partnerem Ukrainy i głównym jej orędownikiem w obrębie UE, a także w NATO. Stosunkowo pro-ukraińskie do niedawna stanowisko Niemiec w UE jest kluczowe dla wprowadzenia i przedłużenia sankcji związanych z ukrytą interwencją Rosji w Donbasie.

Wątpliwa polityka pamięci Ukrainy wystawia pro-ukraińskie siły polityczne i społeczne w tych i wielu innych krajach na coraz większą presję. Na przykład w Niemczech jest wiele lewicowych i prawicowych prorosyjskich ugrupowań politycznych, a także środowisk związanych z biznesem, które umiejętnie wykorzystują intensyfikację kultu Bandery na Ukrainie. One aktywnie wykorzystują częściowo prawdziwy materiał faktyczny – uzupełniony o informacje sfałszowane – dotyczący historii OUN i jej dzisiejszej heroizacji, do argumentacji na rzecz ustępstw żądaniom Kremla wycofania się Zachodu z Ukrainy i pozostawienia jej pod rosyjską hegemonią.

W Polsce najbardziej ukrainosceptyczną grupę stanowią potomkowie ofiar ukraińskiej przemocy ultra-nacjonalistycznej i czystek etnicznych z czasów wojny, którzy wywierają wpływ na polskie społeczeństwo jako całość. W lipcu 2016 roku błędna po-Euromajdanowa polityka Ukrainy poniosła ciężką porażkę, gdy polski parlament uznał rzeź UPA na Polakach na Wołyniu i w Galicji w latach 1943-1944 za ludobójstwo. Prawdą jest, że ostatnie wewnętrzne polskie wydarzenia przyczyniły się do wzrostu napięcia w stosunkach Kijowa z Warszawą. Jednak czynnik ukraiński był niezbędnym dodatkowym warunkiem pogorszenia relacji polsko-ukraińskich w sposób i z prędkością, jak to miało miejsce w latach 2014-2017.

Zamieszkały i pracujący w Wiedniu ukraiński politolog Anton Szechowcow podsumował historyczną deklarację z 2016 r. polskiego polskiego parlamentu w następujący sposób: „[to] posunięcie było poprzedzone wizytą [grupą członków rządzącej w Polsce partii Prawo i Sprawiedliwość] parlamentarzystów PiS [którzy przybyli] na Ukrainę w nadziei przekonania ukraińskich parlamentarzystów do zaprzestania gloryfikacji morderców [z czasów wojny] Polaków. [Ich inicjatywa zaistniała na tle] podziału PiS w kwestii: umiarkowani wydawali się próbować utrzymać w szachu radykałów i zapobiec uchwaleniu aktu ludobójstwa na Wołyniu. Ci [polscy parlamentarzyści], którzy odwiedzili Ukrainę, byli umiarkowani, ale nie byli w stanie znaleźć wspólnej płaszczyzny z Ukraińcami. Zmiana nazwy ulicy w Kijowie na nazwisko antypolskiego ukraińskiego faszysty Stepana Bandery było [w lipcu 2016 r.] ostatnią kroplą przelewającą czarę, i umiarkowani członkowie PiS nie mogli już dłużej powstrzymywać radykałów, stąd akt ludobójstwa [w latach 1943-1944] na Wołyniu. Radykałowie z obu stron zwyciężyli, dwustronnym stosunkom Polska-Ukraina wymierzono potężny cios, Kreml skorzystał.”

Oczywiście UINP i CDWR nie są jedynymi ukraińskimi instytucjami odpowiedzialnymi za te i inne niepokojące polityki pamięci. Jednak swoją apologetyczną aktywnością znacząco przyczyniły się do pogorszenia relacji zagranicznych Ukrainy od 2014 roku. Oświadczenia dyrektora i wypowiedzi innych osób w imieniu UINP mają szczególny ciężar gatunkowy, ponieważ są oni oficjalnymi przedstawicielami instytucji rządowej.

Pracownicy UINP i CDWR w szczególności, ale także setki innych zorientowanych podobnie ukraińskich polityków, dziennikarzy, historyków-amatorów i aktywistów-dyletantów, przyczynili się do obecnych napięć polsko-ukraińskich nie tylko swoimi działaniami, ale także, co najmniej, przez zaniechanie.

W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat, w poszukiwaniu postaci odgrywających rolę wzoru do naśladowania, budowniczowie narodu Ukrainy koncentrowali się na tragicznych i heroicznych aspektach losu Ukrainy w czasie II wojnie światowej. Z wielką niechęcią konfrontowali się z problematycznymi stronicami współczesnej historii swojego narodu. Wielu do tej pory jeszcze nie zrozumiało, że z ich werbalnego potwierdzenia istnienia „ciemnej strony” w niedawnej przeszłości Ukrainy muszą zostać wyciągnięte określone wnioski.

Udział nacjonalistów ukraińskich w Holokauście lub w rzezi Polaków w latach 1943-1944 rzadko jest dziś negowany. Jednak wiele ukraińskich oficjalnych upamiętnień II wojny światowej od 1991 roku zostało przeprowadzone tak, jakby te i inne zbrodnie popełnione przez OUN nigdy nie nie wydarzyły, albo tak, jakby nie były związane z ideologią OUN, były usprawiedliwione kontekstem wojny, czy też były jedynie rezultatem niemieckiej inicjatywy (co, oczywiście, często się zdarzało).

Zamiast wyciągać wnioski, apologetyczni ukraińscy polemiści regularnie reagują na krytykę obserwatorów krajowych i zagranicznych czymś, co było znane w czasach sowieckich jako „whataboutizm” [co powiesz na]: Co z polskim wybielaniem przeszłości? Co powiesz na temat selektywnej pamięci Izraela? Co powiesz o zbrodniach popełnionych przez inne ruchy narodowowyzwoleńcze?… Nawet jeśli często ważne same w sobie, takie odniesienia jedynie odwracają uwagę od tematów ukraińskich, jak i od narastających najistotniejszych zagranicznych problemów politycznych, zwłaszcza w stosunkach polsko-ukraińskich, kreowanych przez oficjalną politykę pamięci Ukrainy.

Ani „whataboutism”, ani negacjonizm, izolacjonizm lub eskapizm nie pomogą Ukraińcom złagodzić akumulującego się zakłopotania, wywoływanego gloryfikowaniem przez Kijów ultra-nacjonalistów z czasów wojny, wśród swoich przyjaciół w Unii Europejskiej, Ameryce Północnej i innych regionach świata. Różne lapsusy błędnej polityki pamięci Ukrainy, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch i pół roku, obecnie uderzają w nią samą, ponieważ dostarczają dużo wygodnego dla propagandystów, pełnomocników i sympatyków Kremla materiału manipulacyjnego. Podważają zaufanie głównych partnerów zagranicznych Ukrainy w kijowski projekt nowoczesnego europejskiego państwa ukraińskiego w czasie, gdy Ukraińcy najbardziej potrzebują pomocy.

PODZIĘKOWANIA: Per Anders Rudling, David Marples, Julia Yurchuk, Marco Carynnyk, Andre Liebich, Anna-Veronika Wendland i Kai Struve są proszeni o przyjęcie wyrazów wdzięczności za bardzo pomocne, uprzejmie przedstawione uwagi do wcześniejszej wersji tego tekstu opublikowanego w języku niderlandzkim Dutch na stronie internetowej „RAAM op Rosja”, a następnie w językach angielskim English – i ukraińskim Ukrainian – , z polemiką Mykoły Riabczuka. Żaden z nich jednak nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za błędy powyższego tekstu, mogące nadal w nim występować. Skrócone angielska, ukraińska, polska i rosyjska wersje tego tekstu zostały wcześniej opublikowane przez „Foreign Policy”, „Obozrevatel”, „Ukraińska Prawda”, „Blogpublika.com”, „Nowoje wremia” i inne wydawnictwa.

Andreas Umland

Andreas Umland jest starszym pracownikiem naukowym Instytutu Euro-Atlantyckiej Współpracy Institute for Euro-Atlantic Cooperation w Kijowie, generalnym redaktorem serii wydawniczej „Sowiecka i postsowiecka polityka i społeczeństwo” “Soviet and Post-Soviet Politics and Society,” i redaktorem konsultantem „Dziennika sowieckiej i postsowieckiej polityki i społeczeństwa” „Journal of Soviet and Post-Soviet Politics and Society,” obydwu dystrybuowanych poza Europą przez Columbia University Press.

http://www.neweasterneurope.eu/articles-and-commentary/2284-the-ukrainian-government-s-memory-institute-against-the-west
Tłumaczenie: W. Tokarczuk
http://mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s