Wstydliwa historia – 151 rocznica zniesienia niewolnictwa chłopów

Niemal wszyscy Polacy są potomkami niewolników! A paradoksalnie zbudowaliśmy sobie zupełnie inny mit naszej tożsamości narodowej. Mit szlacheckiego dworku, walki o odzyskanie niepodległości i przedmurza rzymskiego chrześcijaństwa.

Witold Wojtkiewicz, ”Orka”, 1905

2 marca minie 151 rocznica zniesienia niewolnictwa chłopów na terenie Królestwa Polskiego. Dlaczego nie chcemy pamiętać o tym ważnym wydarzeniu?

Arkadiusz Pacholski w Gazecie Wyborczej zastanawia się co odpowiedzieliby Polacy, gdyby zapytać ich o największą tragedię w dziejach kraju nad Wisłą? I odpowiada, że mówiliby zapewne o dwóch niszczycielskich najazdach szwedzkich, o rozbiorach, powstaniach i zsyłkach na Sybir, o hitlerowskiej okupacji i o rządach komunistów lub przynajmniej o ich stalinowskiej fazie.

W rzeczywistości jednak – zdaniem Pacholskiego – największą tragedią, jaka dotknęła kiedykolwiek Polaków, tragedią, dużo większą i dotkliwszą niż tamte wszystkie razem wzięte, było niewolnictwo polskich chłopów. Trudno się z nim nie zgodzić!

Tragedia polegająca na sprowadzeniu chłopów przez szlachtę do roli bydła roboczego trwała ponad trzysta lat!!! W tym czasie chłopa przywiązano do ziemi swojego pana, kazano mu odrabiać pańszczyznę, pić alkohol w pańskich wyszynkach… Bity, biedny, poniżany, niepiśmienny chłop nie mógł liczyć na szukanie sprawiedliwości w sądzie, bo sędzią był… jego pan, a wyższej instancji, do której mógłby się odwołać nie było. Dlatego chłop wegetował, a kościół wmawiał mu, że taka jest wola Boga.

Za Piasta chłop był wolny

Jeszcze w XIV wieku polski chłop był wolnym człowiekiem i nierzadko zamożnym. Uprawiał łan ziemi, czyli ok. 17 ha. Był dobrze ubrany, nosił szablę, jeździł konno, użytkował ziemię przekazaną mu przez rycerza, w mieście sprzedawał swoje plony, kształcił synów… W sporze ze swoim panem wnosił skargę do sądu królewskiego i miał szansę na sprawiedliwy wyrok. Kolejni królowie dbali o chłopów i mieszczan, a Kazimierz Wielki zyskał nawet przydomek „króla chłopów”. Jednak Kazimierz nie mógł doczekać się syna z prawego łoża, co sprawiło, że dynastia wygasła…

Jak chłopa zamieniano w bydło

Po śmierci Kazimierza Wielkiego kolejni pretendenci do tronu musieli zabiegać o poparcie rycerstwa. Kiedy już jakiś król zasiadł na stolcu, musiał znowu zabiegać, aby w przyszłości posadzić na nim swojego syna. A poparcie „szlachetnie urodzonych” miało swoją cenę. I to bardzo wymierną. Szlachta chciała się bogacić na handlu zbożem. A że była chciwa i łapczywa, wpadła na „genialny” pomysł – postanowiła obniżyć koszty robocizny. A że bydło było najtańszą siłą roboczą, postanowiła zamienić chłopów w zwierzęta.

Ale nie zrobiła tego od razu, co byłoby łatwiejsze do uchwycenia. Zmiana statusu chłopa z człowieka w bydło jest rozciągnięte w czasie. Najpierw szlachta pozbawiła króla realnej władzy poprzez stworzenie Rzeczpospolitej szlacheckiej, czyli demokracji dla wybranej kasty… Potem szlachta już tylko podgryzała tron, na którym siedział monarcha… I nabijała sobie kabzy… A dola chłopa? Zdaniem szlachty chłop wywodził się od biblijnego Chama, zatem musiał pokutować za grzechy przodka… I pokutował.

Narzędzia zniewolenia i zhańbienia naszych przodków

Zaczęło się od Władysława Jagiełły, który zgodził się na przyjęcie zapisów w tzw. statucie wareckim. Zgodnie z nimi buntowniczego i krnąbrnego sołtysa można pozbawić ziemi drogą wykupu jego majątku.

O co chodziło z tym sołtysem? Sołtys wówczas to był zasadźca, czyli założyciel wsi, który otrzymywał kilkudziesięcio hektarowy kawał ziemi do uprawy oraz miał prawo budowy młyna i karczmy. Był więc nierzadko tak bogaty jak szlachcic, czasem nawet bogatszy. A że szlachta lubiła łupić słabszych, postanowiła otworzyć sobie furtkę do przejmowania majątków sołtysów. I chętnie z niej korzystała. To był pierwszy krok.

Pod koniec XV w. na polskie wsie spadło nowe nieszczęście. Uchwalono tzw. statuty piotrkowskie, przywiązujące chłopa do ziemi. To już nie były przelewki. Odtąd tylko jeden chłop rocznie mógł opuścić wieś. Reszta w razie oddalenia się była ścigana jak bandyci.

Za panowania Zygmunta Starego, w 1518 i w 1520 r. na sejmie bydgoskim i toruńskim wprowadzono pańszczyznę, czyli obowiązkową darmową pracę na rzecz pana w wysokości 1 dnia w tygodniu od łana. Ponadto konstytucje z lat 1501, 1503, 1532, 1543 przywiązywały chłopa coraz bardziej do ziemi. W 1518 roku zlikwidowano też możliwość odwoływania się przez chłopa do sądów królewskich. Od tego czasu Pan mógł z chłopem zrobić wszystko. I robił. A był to „złoty” wiek XVI. Najgorsze czasy miały dopiero nadejść.

W XVII i XVIII w., w stuleciach wojen, status polskiego chłopa osiąga dno ludzkiej egzystencji. Pańszczyzna dochodziła do 6 dni w tygodniu. Zbiegłego kmiecia ścigało się jak groźnego przestępcę. A jeśli Pan nie miał pieniędzy, sprzedawał chłopa jak krowę. Oczywiście szlachcic bezkarnie gwałcił żony i córki chłopów. Przy najmniejszej próbie buntu, chłopa chłostał, zakuwał w dyby i nierzadko po torturach zabijał. Chłopi byli niedożywieni, pijani, brudni, ubrani w łachmany, bez żadnych perspektyw, bez żadnej nadziei na lepsze jutro. I popadali w dziedziczną nędzę. Dlatego kradli, oszukiwali, ślamazarnie odrabiali pańszczyznę. Taka sytuacja trwała przez kilkanaście pokoleń!

Bunty niewolników

Polscy chłopi czasem próbowali się buntować. Ale niezwykle rzadko. bo nie było perspektyw zwycięstwa, a bunt karany był z najohydniejszym okrucieństwem. Tak było w połowie XVII w. podczas powstania na Podhalu pod wodzą Kostki-Napierskiego. Jego samego wbito na pal, drugiego dowódcę poćwiartowano, a trzeciego ścięto.

Z kolei powstanie chłopskie w 1846 r., zwane rabacją galicyjską, wplątane przez Austrię w powstanie krakowskie, weszło do annałów naszej historii jako zbrodnia na narodzie polskim. Palenie dworów i wymordowanie ok. 2 tys. szlachty i księży nie przeciwstawiono kilkuwiekowej zbrodni na chłopach.

A niewolni chłopi mieli za co się mścić. Dla nich wrogiem nie był cesarz austriacki w dalekim Wiedniu, tylko pan z pobliskiego dworu. Jednak w naszej historiografii galicyjscy chłopi z rabacji postrzegani są jako przestępcy. Bo to szlachta opisała te wydarzenia. Niepiśmienni chłopi pozostali niemi, bo nie mogli się ze swoją narracją przebić. I tak już zostało.

Jak widzieli polskiego chłopa obcokrajowcy?

Oto jak scharakteryzował polskiego chłopa na początku XIX w. Francuz Hubert Vautrin: „Chłop ma wygląd ponury, cerę prawie czarną od słońca, twarz wychudłą, głęboko osadzone oczy unikające ludzkiego wzroku. Twarz ta ginie pod zarostem. Jest średniego wzrostu, raczej przy tym niski niż wysoki, porusza się powoli – obcy mu jest wszelki pośpiech. Całkowita apatia czyni go nieprzystępnym zarówno radosnym uniesieniom jak i rozpaczy”.

Inny Francuz, Coyer pisał, iż polska szlachta to „tyrani monarchy i ludu”, „królowie są zbyt słabi, by bronić ludu pozostawionego na łasce porywczej szlachty, która nakłada pęta władzy suwerennej, aby móc bezkarnie ów lud tyranizować”.

Anglik George Burnett na początku XIX w. również kreślił bezlitosny wizerunek polskiego chłopa: „Sprawia wrażenie przygnębionego i otępiałego; chód ma ciężki i pozbawiony życia”.

A jak współcześni Polacy widzą swoich przodków?

Paradoksalnie, obowiązującą mityczną cechą Polaków jest umiłowanie wolności. Myślimy o Polsce jako o kraju cieszącym się na przestrzeni wieków ustrojem demokracji szlacheckiej, w której obywatele nie cierpieli pod jarzmem absolutyzmu. Lata niewoli zaś przyniosły nam powstania, które dzięki szlachcie weszły do naszej historii i literatury.

I to pragnienie wolności, wzmocnione niedawno sukcesem Solidarności utworzyło mit wolnościowy naszego narodu. Problem w tym, że rzeczywistość na przestrzeni dziejów była wręcz odwrotna. Ale Polacy nie chcą pamiętać tej wstydliwej historii. Wolą utożsamiać się ze szlacheckim dworkiem, gdzie rozbrzmiewają patriotyczne pieśni i skąd wyrusza się na kolejne powstanie.

Dlaczego nie chcemy znać naszych prawdziwych dziejów?

W interesujący sposób odpowiada na to pytanie Dariusz Łukasiewicz w artykule Polityki „Rola i niedola”: „Jeżeli zapomnieliśmy bez reszty o dawnej chłopskiej niewoli, czyli o niewoli naszych przodków, bo prawie wszyscy w ostatecznym rozrachunku pochodzimy ze wsi, to jest po temu kilka powodów.

Przede wszystkim chłopi byli ciemni, zabobonni, zdeptani szlacheckim butem i zupełnie nie nadają się na bohaterów masowej wyobraźni. Chłopski naród z chłopami się zupełnie nie utożsamia od czasu, kiedy Sienkiewicz bohaterami narodowej wyobraźni uczynił Skrzetuskiego, Kmicica i Wołodyjowskiego. Słuchać też chcemy tylko o zdrowych, pięknych i bogatych, bo bieda jest nudna i smutna”.

Na nieszczęście dla naszej zbiorowej wyobraźni, polskich chłopów ze szlacheckiej niewoli wyzwolili zaborcy. W Wielkopolsce w 1823 r., w Galicji w 1848 r. i wreszcie w Kongresówce w1864 r. I to jest kolejny powód, żeby starać się o tym zapomnieć.

A gdzie zwyczajna uczciwość?

Wypieranie z pamięci prawdziwych losów naszych przodków jest nieuczciwe wobec nas samych. To tak jakbyśmy nie chcieli pamiętać o hitlerowskich obozach koncentracyjnych czy sowieckich łagrach. Zadajmy sobie zatem pytanie co pomyśleliby nasi przodkowie sprzed dwustu laty o naszej fascynacji szlacheckim dworkiem? I może wreszcie uczcimy rocznicę zniesienia niewolnictwa.

Sławomir Sztaba
http://www.wiadomosciolkuskie.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s