Życie dla Ziem Zachodnich

Polski Związek Zachodni był następcą Związku Obrony Kresów Zachodnich, polskiej organizacji patriotycznej założonej w październiku 1921 roku przez działaczy Komitetu Obrony Górnego Śląska.

Organizacja ta liczyła pod koniec swojego istnienia ponad 50 tysięcy członków, zorganizowanych w pięciu okręgach oraz posiadała własny organ prasowy „Strażnica Zachodnia” (noszący od 1934 r. tytuł „Front Zachodni”).

Wobec postępującego zbliżenia polsko-niemieckiego Związek Obrony Kresów Zachodnich zaczął się stawać dla ówczesnych polskich czynników rządowych organizacją uciążliwą. W listopadzie 1933 r. na naradzie przedstawicieli MSZ i MSW podjęto decyzję o reorganizacji i przekształceniu ZOKZ od 1934 r. w Polski Związek Zachodni.

PZZ, od tamtej pory mniej samodzielny od swojego poprzednika, został silniej podporządkowany taktyce polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Nie do przecenienia jest rola jaką odegrał PZZ w kształtowaniu postaw obywatelskich i patriotycznych odbudowującego się niepodległego państwa. Z perspektywy dziesiątków lat z podziwem należy mówić o skali i zakresie działań tego patriotycznego ruchu. Zaprezentowanie dorobku Związku, choćby tylko w dziedzinie upowszechniania wiedzy naukowej, myśli społecznej, jego inicjatyw wydawniczych, kulturalno-oświatowych, a także gospodarczych wymagałoby ogromnej ilości czasu. A przecież Polski Związek Zachodni bronił polskości, interesów Polaków żyjących w krajach ościennych i systematycznie monitorował komplikujące się relacje polsko niemieckie.

Organizacji i jej działaczom przyszło zapłacić za to wszystko co robili do 1939 r. srogą cenę w czasie okupacji hitlerowskiej. Pamiętano bowiem, że PZZ dążył do repolonizacji ludności na zachodnich rubieżach Polski, przeciwstawiał się niemieckim dążeniom do rewizji granicy, a także silnie wspierał organizacje polonijnej w Niemczech. W czasach najcięższej próby, odrodzony w konspiracji, od 1942 roku organizował opiekę nad Polskimi robotnikami przymusowymi, angażował się w działalność wywiadowcza i sabotażową. W kręgu jego okupacyjnych działaczy rodziła się koncepcja Polski opartej o granice na Odrze i Nysie Łużyckiej.

Reaktywowany w Lublinie, w listopadzie 1944 roku, PZZ rozpoczął działalność na wyzwalanych terenach kraju. Z centrali związku, przeniesionej w 1945 roku z Lublina do Poznania, wypływały inicjatywy popierające zachodnią granicę Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej, niepodległościowe dążenia Serbołużyczan, a także przyłączenie Zaolzia do Polski.

Liczący w 1947 roku ponad 100 tysięcy członków PZZ organizował akcję przesiedleńczą i osadniczą na Ziemiach Zachodnich i Północnych oraz współdziałał przy weryfikacji autochtonicznej ludności polskiej. W roku 1950 uznano, że PZZ wyczerpał swoją organizacyjną i programową formułę, co spowodowało włączenie go w czerwcu tegoż roku do Ligi Morskiej.

Reaktywowany w 1989 roku, w wyborach parlamentarnych w 1991 r. wprowadził do sejmu RP 4 posłów, dzięki stworzeniu wspólnych list z Konfederacją Polski Niepodległej.

Programowym i organizacyjnym następcą i spadkobiercą wielu tradycji obu wyżej wymienionych związków stało się Towarzystwo Rozwoju Ziem Zachodnich powstałe w Warszawie 29 maja 1957 r. Celem stowarzyszenia była działalność na rzecz wszechstronnego rozwoju Ziem Zachodnich i Północnych, prowadzenie badań naukowych dotyczących tego obszaru – nazywanego Ziemiami Odzyskanymi, zwłaszcza tych ukazujących historyczne ich związki z Polską, a także propagowanie wiedzy i argumentacji uzasadniającej prawa państwa polskiego do jego granic na Odrze i Nysie Łużyckiej.

Prężnie działające TRZZ było de facto agendą rządu polskiego, której przyszło się zmierzyć z bezprecedensowym exodusem ponad 7 milionów Polek i Polaków, wyrwanych z ich stron ojczystych wyrokami koalicji antyhitlerowskiej. W 1962 roku Towarzystwo deklarowało liczbę ponad 130 tysięcy członków zgrupowanych w 327 zarządach powiatowych i 3 tysiącach kół oraz 1963 „członków prawnych”, czyli afiliowanych przy TRZZ lub współpracujących z nim organizacji, stowarzyszeń i sformalizowanych inicjatyw lokalnych.

W grudniu 1970 roku TRZZ zostało rozwiązane. Godzi się podkreślić raz jeszcze, że odegrało ono wybitną rolę w kształtowaniu tożsamości regionalnej w okresie wielkiego przełomu historycznego i politycznego. Miliony Polek i Polaków skazanych na „wielką wędrówkę” stanowiło niewyobrażalnie zróżnicowaną pod każdym względem masę ludzką. Obok wielokulturowości, przepastnych niekiedy różnic cywilizacyjnych, kulturowych i edukacyjnych, a także nieporównywalnych doświadczeń życiowych, czynnikiem utrudniającym budowanie tożsamości i wspólnotowości było poczucie niepewność co do przyszłości i trwałości ówczesnego status quo, podsycane licznymi wewnętrznymi i zewnętrznymi czynnikami.

Wiele inicjatyw i działań programowych na trwałe odcisnęło się w materialnym i intelektualnym dorobku naszego narodu. Przypomnę choćby olsztyńską inicjatywę TRZZ, jaką było powołanie Ogólnopolskiego Komitetu Odbudowy Fromborka, tak pięknie pochwyconą przez Związek Harcerstwa Polskiego, czy utworzenie przedsiębiorstwa turystycznego „Warszawa – Olsztyn”.

Podobnym osiągnięciem było powołanie przez Radę Naczelną TRZZ Komisji Zagospodarowania Odry, której rolę i znaczenie opisano w publikacji pod tytułem Komisje zagospodarowania Odry. Odrzańska praca u podstaw 1956 -1970 autorstwa Marka Zawadki. Z pośród setek i tysięcy wydawnictw i publikacji, które służyły integracji Ziem Zachodnich i Północnych z Macierzą wspomnę tylko dwa, najbliższe mojemu doświadczeniu i mojej małej, nowej ojczyźnie: Jeden dzień w Szczecinie. Przewodnik, którego autorami byli Czesław Piskorski, Bolesław Rajkowski, a wydawcą Prezydium Rady Okręgu Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich w Szczecinie oraz „Poznajemy Pomorze Koszalińskie”, praca zbiorowa pod red. Klemensa Trzebiatowskiego, wydana przez Towarzystwo Rozwoju Ziem Zachodnich w Koszalinie i Wydawnictwo Nasza Księgarnia (1965).

Jak byśmy nie oceniali dziś wewnętrznych i geopolitycznych uwarunkowań działalności PZZ i TRZZ, nie da się umniejszyć ich ogromnego wkładu w odbudowę Polski i normalizowanie życia Polek i Polaków w trudnych i burzliwych latach 1944-1970.

Bez względu na skalę politycznych uzależnień, ograniczających autonomię obu organizacji, skupiały one w swoich szeregach, zwłaszcza w strukturach terenowych, uczciwych i żarliwych patriotów, których dokonania zostały zmarginalizowane i zdeprecjonowane za pomocą instrumentarium polityki historycznej okresu transformacji.

PRL-owska pieczęć na osiągnięciach tysięcy pracowitych i pomysłowych patriotów „małych ojczyzn”, budowanych od podstaw na „nowej ziemi”, w ocenie części nowego establishmentu była i jest traktowana jako służba złej sprawie. Jako przedstawiciel pokolenia, które z autopsji poznawało zwłaszcza działalność TRZZ mogę oświadczyć, że znakomita jej część służyła budowaniu materialnych podstaw wszystkich dziedzin życia i tworzyła klimat tak bardzo potrzebnej wtedy nadziei na względną stabilizację i bezpieczny byt. Ten obszar aktywności TRZZ pozbawiony był ideologicznych stygmatów, był rodzajem patriotycznej pracy u podstaw, która znajdowała nie tylko akceptację milionów mieszkańców Ziem Zachodnich i Północnych, ale także bardzo często masowe ich wsparcie.

Dalszą kontynuację działalności TRZZ stanowiła inicjatywa pod nazwą Stowarzyszenie Wisła-Odra. Projekty utworzenia Stowarzyszenia rodziły się od początku 1984 roku w środowisku byłych działaczy PZZ, TRZZ, Związku Polaków w Niemczech, którego symbolem od 1933 roku był znak rodła zaprojektowany przez polską artystkę Janinę Kłopocką, a także, co należy podkreślić przedstawicieli reformatorskich środowisk polskiej lewicy, poszukujących nowej formuły definiowania polskiej racji stanu, odpowiadającej zmianom dokonującym się w Europie i na świecie.

Nie zawsze było to akceptowane przez ówczesne władze byłej PZPR choć – trzeba to przyznać, że stowarzyszenie afiliowane przy kancelarii Sejmu RP korzystało ze znacznego jej wsparcia logistycznego i finansowego. W każdym z 17 istniejących wtedy województw działały zarządy wojewódzkie, z trzema a czasami nawet, z czterema etatami. Zarządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 5 września 1988 r. w sprawie ustalenia i ogłoszenia statutu stowarzyszenia wyższej użyteczności „Stowarzyszenie Wisła-Odra” taki status uzyskało, co świadczyło wówczas o jego randze i pozycji.

Celem tego ogólnopolskiego patriotycznego stowarzyszenia, pod kierownictwem najpierw Edmunda Męclewskiego, a potem Ryszarda Ulickiego, było kształtowanie świadomości historycznej młodych Polaków, przybliżanie im współczesnego rozumienia polskiej racji stanu oraz tworzenie nowych relacji z sąsiadami Polski, szczególnie z Niemcami.

Należy także podkreślić, że Stowarzyszenie W/O jako pierwsze pośród polskich organizacji pozarządowych nawiązało współprace z chińską organizacją CAFIU. Zarówno ta współpraca z CAFIU, jak i działalność utworzonych przez Stowarzyszenie W/O klubów „Polska – NRD” i „Polska – RFN” było wyrazem wielkiej dalekowzroczności. Mimo sporego oporu ze strony partyjnych ortodoksów, otwierało to jedną z dróg do przemian, które nastąpiły wiele lat później, przyjmując formę naszej obecności w Unii Europejskiej. [Niestety… – admin]

Osobliwością, a nawet fenomenem Stowarzyszenia była jego „polityczna wielokulturowość”. Obok znaczących postaci ówczesnego życia politycznego, w jej szeregach działała młodzież o orientacji daleko odbiegającej od generalnej linii „kierowniczej siły narodu”.

Z tego nurtu wyrósł jeden z późniejszych działaczy opozycji, ostatni wojewoda gdański Tomasz Sowiński, dziś nauczyciel akademicki. Obok przedwojennych chadeków, działali w Stowarzyszeniu tacy historycy, jak Antoni Czubiński i Ryszard Nazarewicz.

Jednym z jego założycieli był Edmund Osmańczyk, który w 1937 r. jako 24-letni pracownik Centrali Prasowej Związku Polaków w Niemczech, we wstępie do swojego tomiku wierszy Wolność jest słoneczna wyznał: „Dla jasności stwierdzam: jestem rocznik 1913. Urodziłem się w powiecie strzelińskim na Dolnym Śląsku. Żyję stale w państwie niemieckim. Paszport mam niemiecki, serce polskie. Ani nacjonalistą, ani komunistą, ani faszystą, ani socjalistą, ani narodowcem, ani państwowcem, ani żadnym innym „…istą” nie jestem. Jestem Polakiem”.

Jan Omańczyk, za to szczere „wyznanie” nie był lubiany przez wielu polityków także w PRL.

Honorowym członkiem i jednym z pierwszych odznaczonych medalem „Rodła”, ustanowionym z inicjatywy Stowarzyszenia „Wisła/Odra”, był Henryk Jaroszyk, przedstawiciel rodu słynnego z walk o polskość Warmii i Mazur.

W szeregach Stowarzyszenia znalazło się także liczne grono działaczy Związku Polaków w Niemczech, byłych robotników przymusowych w III Rzeszy, a także liczni więźniowie hitlerowskich obozów koncentracyjnych. W organizacjach terenowych i licznych zespołach problemowych współpracowali ze sobą historycy pracujący w uczelniach wojskowych i byli żołnierze Armii Krajowej.

Szerokim echem odbiła się zorganizowana w 1988 roku przez Edmunda Męclewskiego wyprawa kierownictwa Stowarzyszenia do Lwowa. Wizyta naszej grupy na cmentarzu Orląt Lwowskich, w towarzystwie kamer Telewizji Polskiej przekształcili się w swoistą manifestację licznie zgromadzonej Polonii.

Stowarzyszenie działające w zdecydowanie odmiennych warunkach niż jego poprzednicy, poprzez takie formy działalności jak „Wszechnice Piastowskie” i „Akademia Zamojska”, nawiązując do najpiękniejszych tradycji polskiego patriotyzmu i troski o dobro wspólne kształtowało postawy społecznego zaangażowania młodzieży i przybliżało jej nieznane wtedy karty naszej historii. Działające przy Zarządzie Głównym komisje: Edukacji Obywatelskiej, Młodzieżowa, Propagandy i Wydawnictw, a także komisja „Rodła” skupiały ludzi wszystkich pokoleń. W coraz liczniejszych ogniwach Stowarzyszenia panowała atmosfera ogromnego entuzjazmu i zaangażowania. Sesje naukowe, wystawy, seminaria i obchody rocznic dalekie były od obowiązującej wtedy sztampy.

Nawiązywano współpracę z licznymi instytucjami i organizacjami krajowymi i zagranicznymi. Liderzy Stowarzyszenia byli autorami licznych wystąpień do władz państwowych oraz Sejmu RP. Edmund Męclewski przewodniczący Stowarzyszenia od 1986 do 1990 roku (poseł na Sejm VI, VII, VIII i IX kadencji) upominał się o przywrócenie w LWP historycznej rogatywki. Głośne stało się także moje sejmowe wystąpienie (byłem posłem na Sejm RP I, II, III i IV kadencji), które pozwolę sobie przytoczyć.

„Moje pytanie dotyczy częściowo tego właśnie dziwnie pojętego chronienia interesów narodowych. Otóż moi wyborcy zrzeszeni w Stowarzyszeniu Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę obawiają się, że rząd Rzeczypospolitej całkowicie zrezygnował z jakichkolwiek odszkodowań należnych obywatelom polskim, którzy byli ofiarami zbrodni hitlerowskich. Do takiego przekonania wielu z nich dochodziło po osobistych doświadczeniach wyniesionych z kontaktów z urzędami w Republice Federalnej Niemiec, do których – wobec pasywności rządu – docierają sami, chcąc ująć sprawy w swoje ręce. Jadącym tam za własne pieniądze, występującym w poniżającej roli ubogiego petenta odpowiada się, że sprawy ich zostały ostatecznie załatwione, a potwierdzeniem tego było także stanowisko ministra Genschera. Chciałem wyrazić ubolewanie, że nie mogłem się dopchać z moim zapytaniem przed przyjazdem pana ministra Genschera, ale rozumiem, że pewnie nie byłoby ono na rękę wobec tak właśnie dziwnie pojętej polskiej racji stanu.

Środowiska poszkodowanych zwracając się do mnie o pomoc zapytują o to, jak i kiedy rząd chce rozdysponować uzyskaną rzekomo, bo tak specjalnie publicznie tego nie potwierdzono, kwotę 500 mln marek. Z niepokojem zapytują także o losy powstającej czy już powstałej fundacji polsko-niemieckiej. Obawiają się także niekorzystnych dla siebie konsekwencji.

Mam bardzo mało czasu, ale chciałem państwu powiedzieć, że w świetle obowiązujących przepisów dotyczących zwolnień od różnego typu podatków, a związanych z rewaloryzacją, to znaczy z rentami i emeryturami, istnieje szereg pułapek, które mogą spowodować, że ci biedni ludzie, którzy liczą na tę pomoc czy na to odszkodowanie, mogą utracić prawo do renty lub emerytury, lub jej części itd. Jest to więc po prostu szalenie trudna, bolesna sprawa.

Jako poseł i przewodniczący Zarządu Głównego Stowarzyszenia Wisła-Odra czuję się w obowiązku złożyć właśnie takie zapytanie i liczę nie tylko na odpowiedź, ale także na pewnego rodzaju odtajnienie postanowień dotyczących nie tylko kwestii odszkodowań, ale także spraw dotyczących wzajemnych stosunków bilateralnych między obu naszymi państwami”.

Choć wydawać by się mogło, że Stowarzyszenie Wisła-Odra pięknie wpisywało się w klimat przemian, które dokonały się w niepodległej Polsce i wywarło ogromny wpływ na proces odważnego i nowoczesnego odczytywania polskiej racji stanu, to zostało, najdelikatniej mówiąc, „zagłodzone”.

21.XII.1995 r. Zarząd Główny Stowarzyszenia W/O uznał, że wyczerpały się programowe, a zwłaszcza organizacyjne i finansowe moce Stowarzyszenia W/O. Postanowiono wystąpić do Sądu z wnioskiem o wykreślenie z rejestru stowarzyszeń, co stanowiło również podstawę do zaprzestania działalności oddziałów wojewódzkich. Pomimo tej dramatycznej decyzji wiele ogniw terenowych zachowało nazwę stowarzyszenie i prowadziło dalej działalność programową.

Pięknym przykładem kultywowania i pielęgnowania tradycji stowarzyszenia była działalność środowiska krakowskiego pod przewodnictwem profesora Jerzego Kornasia. Liczni działacze Stowarzyszenia W/O z niestrudzonym Wiesławem Klimczakiem na czele, działając teraz w Stowarzyszeniu Obywatelskim Dom Polski, nie tylko ocalili dorobek i tradycje Stowarzyszenia, ale nadali mu nową, odpowiadająca wyzwaniom czasu formę. Dziś stanowi ona wiano pokoleń PZZ, TRZZ oraz Stowarzyszenia Wisła-Odra wniesione w budowę niepodległej i wolnej Polski.

Ryszard Ulicki

Jest to referat ”Rola organizacji społecznych w odbudowie i rozwoju Ziem Zachodnich na przykładzie działalności PZZ, TRZZ i Stowarzyszenia Wisła-Odra” wygłoszony przez autora na konferencji „Powrót nad Odrę i Bałtyk z perspektywy 70 lat” w dniu 24 października 2015 roku w Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Zmarły niespodziewanie (2016 rok) autor był przez lata dziennikarzem, posłem na Sejm RP oraz przewodniczącym Stowarzyszenia Wisła-Odra. Tekst został opublikowany w książce pod tym samym tytułem wydaną przez Wydawnictwo Myśl Polska.

Myśl Polska, nr 27-28 (2-9.07.2017)
http://www.mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s