Radość niewolników

Przyjechał do Polski Elmer Gantry. I oddaliśmy mu wszystkie pieniądze, za które mieliśmy kupić krowę…


Żenada

Cat Mackiewicz opisywał jak przed 1926 rokiem mierził go serwilizm i brak umiaru tych przedstawicieli państwa polskiego i urzędników, którzy wygłaszając bez przerwy komunały na cześć „najświętszego sojuszu polsko-francuskiego” – potrafili dekorować gmachy państwowe w barwy III Republiki.

Z okazji wizyta Donalda Trumpa przebito jednak tamte rekordy płaszczenia się przed zagranicą. Czy nie jest czymś absolutnie fenomenalnym, że partia, która swoją oficjalną linią propagandową uczyniła atakowanie innych za bycie pro-zagranicznymi – organizowała masowe wyjazdy na entuzjastyczne powitanie w Polsce prezydenta obcego państwa?

Tego faktycznie od przyjazdu Breżniewa do Gierka nie było, bo potem się już nawet PZPR nie wygłupiała. Reszta oficjalnej sceny politycznej milczała albo i przyłączała do festiwalu lokajstwa, będąc wszak tego samego chowu i z tego samego nadania, naprawdę jednak wydawało się ciekawe – czy posłom PiS (a paru znam przyzwoitych…) nie było zwyczajnie i po polsku wstyd?

Nie wdając się jeszcze w kwestie merytoryczne – od strony formalnej sama oprawa wizyty, poziom i sposób jej relacjonowania wywoływał to samo odczucie, które zdrowy na umyśle człowiek musi mieć także np. podczas wizyt papieskich, finałów WOŚP itp. Odczucie to streszcza się w pytaniu:

„Czy was [ze szczególnym uwzględnieniem prezenterów i komentatorów telewizyjnych] poj…o???”

Żadnej oferty dla Polski

Formą formą jednak, ale co gorsza – infantylizm ten zaraził również niby to rzeczowe oceny wystąpień Trumpa. Od strony stricte geopolitycznej kluczowy jest zresztą sam punkt wyjścia rozważań o sytuacji Polski – albo racjonalny, albo nie. Przykro mi, ale jeśli ktoś na poważnie używa argumentu: „musimy być zależni od USA, żeby nie być zależnymi od Rosji”, a przy tym nadal uważa się i za Polaka, i za osobę rozumną – to ja nie mam specjalizacji w tej dziedzinie i recepty nie wypiszę…

Wbrew oczekiwaniom entuzjastów, wieszczących nieomal „Nowy Ład Europejski” przywożony przez Trumpa – samo „Trójmorze” okazało się tym, czym jest w istocie, humbugiem i wydmuszką, nieistotnym dodatkiem do komiwojażerskiej wyprawy amerykańskiego akwizytora.

I szczęście to w nieszczęściu, bo zauważmy, że kiedy poprzednim razem „Międzymorze” pojawiło się w obrocie geopolitycznym, pod postacią „Mitteleuropy” – miało to osłodzić Polakom utworzenie na ich ziemiach Judeopolonii. Teraz hasło to pełni podobną rolę, osłaniając niewolniczy status Polski wobec USA i zagrożenie dla integralności terytorialnej RP związane z napływem Ukraińców. Dlatego kiedy ktoś opowiada o jakichś „Trójmorzach” itp. – rozglądajmy się bacznie co tak naprawdę tym razem chcą nam odebrać…

Na razie wystarczą im resztki naszych pieniędzy. Nie, no skąd… Jaki niby mielibyśmy mieć problem z wyższymi cenami za gaz z USA? Przecież to gaz słuszny, sojuszniczy i będziemy go kupować drogo w podzięce za te PATRIOTY, które sobie kupimy! – kiwali głowami kompradorzy III RP słuchający dyktatu swego wysoko postawionego przełożonego.

Cóż, w tej sytuacji zostaje zapytać – czy jest gdzieś jakaś lokomotywa, którą by można przyspawać do torów, tylko tym razem naprawdę?

W wystąpieniach Trumpa każdy zresztą nieomal usłyszał tylko to, co chciał usłyszeć, choć po odarciu z nic nie znaczących ozdobników była to tylko lista żądań finansowych bez żadnej oferty pozytywnej dla Polski.

Oczywiście też całkowitą utopią jest wypieszczona przez niektórych szczerze, a przez niektórych dla połechtania mikro-patriotycznych emocji Polaków wizja Stanów Zjednoczonych prowadzących „politykę antyniemiecką”. To coś, jak oczekiwanie, że Waszyngton nagle ogłosi działania przeciw Nebrasce!

Gdyby Donald Trump rzeczywiście chciał wygłosić w Warszawie wystąpienie antyniemieckie, brzmiałoby ono:

„Wypowiadamy wojnę handlową Niemcom, ale oto w zamian oferujemy następujące amerykańskie inwestycje w Polsce:

1………….
2………….
3………….

a także następujące ulgi, także handlowe dla waszej gospodarki:

1…………
2…………
3………..

Pracujecie dla nas i wspólnie wykończymy Angelę, a wy zarobicie parę dolarów”.

Zamiast tego usłyszeliśmy zapowiedź dalszego obciążenia gospodarki w Polsce dodatkowymi wydatkami na rzecz Ameryki.

Co więcej, w obecnym stanie rzeczy nawet jakieś przekomarzanki, np. na tle motoryzacyjnym między Waszyngtonem a Bonn – wcale nie powinny nas jakoś szczególnie cieszyć. Powtarzać widać trzeba do znudzenia: POLSKA JEST GOSPODARCZO CZĘŚCIĄ NIEMIEC (tak jak Niemcy są elementem geopolitycznego ładu Ameryki).

Gdyby rzeczywiście doszło do jakiejś ekonomicznej wojenki między USA a RFN – to jej koszta w pierwszej kolejności poniesie… Polska jako niemiecki podwykonawca!

Najpierw należy odzyskać suwerenność gospodarczą – a potem kibicować czy nawet uczestniczyć w takich rozgrywkach. A nic z tego co powiedział i co robi Trump nie stanowi żadnej oferty wsparcia Polski w takim właśnie, najważniejszym, ekonomicznym wybijaniu się na niepodległość. Nie ma nawet mowy o jakimś bezpośrednim, a nie przez Niemcy podporządkowaniu Ameryce, o którym roją niektórzy trumpofile czy fani partii rządzącej.

Niestety, nasze miejsce w szeregu nie ulega zmianie i dopóki nie zostanie zakwestionowany i przewrócony cały obecny ład międzynarodowy, oparty na amerykańskiej dominacji – wiązanie nadziei z jakimiś wewnętrznymi grami sił to głupota i pocieszanie się niewolników, że ich nadzorcy się pogniewali. Oni się pogodzą, a my nadal będziemy w kajdanach.

Konrad Rękas
http://chart.neon24.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s