Czniać Ukrainę

„Każda Ukraina niebanderowska [nawet żadna] będzie dla Polski i jej interesów korzystniejsza niż ta, która jest obecnie”.

Jak pisze Jan Engelgard w krótkim artykule Skazani na Banderę?:

W przypływie szczerości ujawnił to podczas rozmowy w Polskim Radio (Program 1) Jarosław Sellin, wiceminister kultury. Oto kluczowy fragment:

„Ukraina jest w stanie wojny z Rosją, Rosja również wyraża różne agresywne skłonności wobec innych państw, również wobec nas, Iskandery są skierowane na nas między innymi.I warto o tym pamiętać i pamiętać o tym, że różne nieporozumienia z przeszłości, trudne sprawy do wyjaśnienia z Ukraińcami będą możliwe tylko wówczas, jeśli przetrwa niepodległe państwo ukraińskie.

Jeśli nie przetrwa niepodległe państwo ukraińskie albo zostanie w jakiś sposób rozmontowane przez agresywną Rosję, to z kim będziemy dialogować? Z kim będziemy wyjaśniać swoje trudne sprawy z przeszłości? Podstawą doktryny politycznej państwa polskiego dzisiaj powinno być to, żeby pomóc przetrwać niepodległemu państwu ukraińskiemu, odbudować się również temu państwu i włączyć się również do wspólnoty narodów europejskich, do ich struktur, do Unii Europejskiej, do NATO.To jest daleka przyszłość, oczywiście, ale warto nad tym pracować. A jednocześnie właśnie z tym niepodległym państwem ukraińskim twardo rozmawiać o trudnych relacjach z przeszłości. Jeśli się chce osłabiać to państwo, no to niestety się pomaga komuś innemu”.

To typowy styl myślenia w PiS i PO. Najbardziej kuriozalne jest pytanie – „Jeśli nie przetrwa niepodległe państwo ukraińskie albo zostanie w jakiś sposób rozmontowane przez agresywną Rosję, to z kim będziemy dialogować? Z kim będziemy wyjaśniać swoje trudne sprawy z przeszłości?”. Odpowiedź jest bardzo prosta – z nikim, bo nie będzie potrzeby takiego „dialogu”.

Każda Ukraina niebanderowska będzie dla Polski i jej interesów korzystniejsza niż ta, która jest obecnie.Bo ta obecna jest zbudowana na fundamencie banderowskim i jakikolwiek „dialog” z nią jest zajęciem bezsensownym i uwłaczającym polskiej godności narodowej. Bezczelność Kijowa wynika z faktu, że jest on przekonany, że ma powierzoną przez Zachód misję „powstrzymywania agresywnej Rosji”, a mówiąc bardziej dosadniej „obrony Europy przed rosyjskim imperializmem”. W tej sytuacji Ukrainie dużo wolno, więc nie musi zawracać uwagi na polskie pretensje.

Skazywanie Polski na droczenie się z bezczelnymi władzami w Kijowie, nadawanie naszym relacjom z nimi jakiegoś wymiaru na poły religijnego, tak jakby od tego zależało istnienie Polski – jest przejawem z jednej strony fałszywej oceny sytuacji a z drugiej ciężkiej choroby, zwanej rusofobią. Chorobę tę zdiagnozował już przed 100 laty Roman Dmowski, i w tej kwestii niewiele się zmieniło, a nawet jest gorzej niż kiedyś.

No właśnie, z kim będziemy dialogować – byłoby to śmieszne, gdyby nie było tragiczne.

Dodałbym od siebie kilka uwag:

Ukraina nikomu łaski nie robi – to ona graniczy z Rosją i będzie nas od niej buforować czy chce, czy nie. Nie ma znaczenia, czy będziemy im jak do tej pory wchodzić głęboko do kiszki stolcowej, czy też potraktujemy to upadłe niby-państwo tak, jak na to zasługuje – i tak będzie nas buforować, bo położenia geograficznego nie zmieni. Oni naprawdę nie robią nam żadnej łaski, a my wobec ich nic nie musimy. NIC NIE MUSIMY. Koniec, kropka.

Druga sprawa to NATO. Po ostatniej gospodarskiej wizycie jakiejś amerykańskiej szyszki w Kijowie nawet sam ukraiński Willy Wonka (pan Czekoladka) ogłosił, że Ukraina nie stara się obecnie o członkostwo w NATO, a jedynie do 2020 chce osiągnąć NATO-wskie standardy.

Pomijając fakt, iż największym osiągnięciem byłoby przetrwanie tego państwa do 2020 roku w obecnym, zagrabionym sąsiadom kształcie, to przyjęcie Ukrainy do NATO oznacza wojnę z Rosją i jest to oczywiste dla każdego, z wyjątkiem może dr Targalskiego czy vel Żurawskiego. A tymczasem pisowski kretyn bredzi o tym, iż podstawową doktryną państwa polskiego ma być włączenie Ukrainy do NATO. A zatem obecna Ukraina, przy obecnej polityce wschodniej naszego państwa, nie tylko nie broni nas przed Rosją, ale WCIĄGA NAS W WOJNĘ Z ROSJĄ!

Czy naprawdę tego chcemy, czy naprawdę tych durniów z PO-PiS-u aż tak boli, że już dawno Polacy nie ginęli od rosyjskich bagnetów i kul?

I jeszcze nieco inny przykład. Pokłosiem udanej uważam wizyty Donalda Trumpa w Warszawie jest zaakceptowanie i poparcie przez USA inicjatywy Trójmorza (rozumianej przez nich głównie jako projekt infrastrukturalny).

[Zamierzałem napisać szereg polemik z naszymi pseudo-relistami, którzy jak przykładowo kol. Rękas, za swoim patronem Aleksandrem Wielopolskim, mylą pogardę wobec Polaków z politycznym realizmem i konserwatyzmem, ale czas nie pozwala].

Amerykanie jak widać nie chcą żadnej wojny z Rosją i wręcz wymusili na Polsce ograniczenie inicjatywy Trójmorza wyłącznie do członków UE, czyli z wyłączeniem Ukrainy. Na reakcje rodzimych banderofilów nie trzeba było długo czekać.

Pan vel Żurawski zamieścił jakiś bełkot, będący świadectwem pustki intelektualnej autora:
http://niezalezna.pl/101954-trojmorze-kontekst-europejski-i-atlantycki-1

Sam siebie przeszedł wydawałoby się rozgarniety red. Piot Zaręba:
Minister Macierewicz i dr Targalski mają rację: pamiętajmy o Ukrainie!
http://wpolityce.pl/polityka/347992-minister-macierewicz-i-dr-targalski-maja-racje-pamietajmy-o-ukrainie

Kto ma silne nerwy, niech przeczyta cytat z tego durnia Targalskiego:

Polityka antyukraińska, którą część polityków PiS chce rozpocząć, jest samobójstwem, dlatego że nie można zbudować wspólnoty gospodarczej naszego regionu bez Ukrainy. To zakończy się katastrofą, bo to jest niemożliwe bez Ukrainy. Natomiast antyukraińska kampania, która coraz bardziej rozwija się w Polsce jest działaniem krótkowzrocznym, mającym na celu zdobycie głosów wyborczych i licytowanie się z rosyjskimi pudłami rezonansowymi.

Powiem tak: panie redaktorze (to do pana Zaremby, nie do durnia Targalskiego):

Pamietajmy o Polakach! Pamiętajmy o kresowianach! Pamiętajmy o pięknych słowach Roberta Winnickiego z wczorajszej uroczystości ( 10/07, tak haniebnie zlekceważonej przez Prezydenta, przez rząd, przez Sejm, Senat i Episkopat):

nie ma wspólnoty narodowej bez tożsamości, a nie ma polskiej tożsamości narodowej bez Kresów Wschodnich. Nie ma polskiej tożsamości bez pamięci o Wilnie, Grodnie i Lwowie

Pamiętajmy: nigdy więcej frymarczenia interesami Polaków zamieszkujących od wieków tereny obecnych krajów LBU tylko dlatego, że być może interesy tych krajów kolidują z interesami Rosji.

Trójprzymierze bez Ukrainy stoi też w sprzeczności z ideą Judeopolonii, forsowanej zarówno przez Michnika (jako Ukrpol) jak i nie tylko Sakiewicza, ale i chyba samego Kaczyńskiego [obawa o głosy wyborców nie pozwoliła mu w tym roku na oddelegowanie pana Prezydenta do Jedwabnego i w jego miejsce musiał kajać się w imieniu Kościoła Katolickiego (sic!) biskup Markowski].

Zauważmy, że Trójmorze bez Ukrainy [będącej potencjalnym sojusznikiem Niemiec, m.in. przeciwko Polsce], stwarzające możliwość równoważenia agresywnej polityki niemieckiej w ramach UE nie wzbudziło też jakichkolwiek protestów ze strony Rosji (podobnie zresztą jak kontrakt na Patrioty!).

Tak więc przestawienie się polityki polskiej z interesów Ukrainy na interesy Polski przynosi same korzyści – rzecz wydawałoby się oczywista, choć nie dla twórców i realizatorów naszej polityki wschodniej.

http://macgregor.neon24.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s