Zmiana zmianę zmianą pogania

Słyszymy każdego dnia o dobrej zmianie, o złej zmianie, jak i o nowej zmianie. Jeśli ktoś był do tej pory ignorowany przez własne państwo, teraz spodziewa się, że zmiana będzie dla niego korzystna. Jeśli ktoś był do tej pory nagradzany za brak efektów pracy, to nagle boi się, iż źródełko może wyschnąć.

Każda zmiana niszczy jedno i buduje drugie, więc zawsze znajdą się tacy, którym się coś niszczy, tacy, którzy coś niszczą i tacy, którzy coś na miejscu zniszczonego budują.

Wystarczy więc, iż chętnych do przeprowadzenia zmiany jest więcej niż tych będących za zachowaniem statusu quo, by rząd miał wolną rękę i nie musiał się liczyć z AlkoJunckerami, pozarządowymi mini-Sorosami, ani z ryżymi namiestnikami. Mogła o tym myśleć III Oligarchiczna i zgarnąć czasem resztki z pańskiego stołu… Niestety, lecz służby okazało się być u nas więcej niż panisk, co widać wyraźnie w obecnych sondażach i co każe mi też sądzić, iż zmiana (jakakolwiek by ona nie była) potrwa dłużej, niż tylko jedną kadencję.

Miast jednak powielać temat dobrej zmiany Prawa i Sprawiedliwości, postanowiłem pokrótce w kilku punktach przedstawić czytelnikom te najważniejsze rzeczy, które się zmiany nie doczekały. Zaznaczę przy tym, iż na tę zmianę wszyscy czekają po pięć, dziesięć, a nawet ponad dwadzieścia pięć lat.

Ćwierć wieku to na tyle mało czasu, by nadal nikt nie mógł się tym zająć. A może po prostu nikt się tym zająć nie chce? Ludzie znający nie tylko to drugie, ale i trzecie czy czwarte dno odpowiedzą pewnie, że wszystko jest właśnie takie, jakim miało od samego początku być. Jeśli więc coś nie działa, to jeno za zgodą i pełną aprobatą tych, którym zabrania się naprawiania rzeczy popsutych. Skromne doświadczenie każe mi przypuszczać, iż jest to właśnie wersja najbliższa obiektywnej prawdy, ale do niej każdy musi dojść już samodzielnie. Niechaj uczyni to więc z pomocą tego małego zestawu:

Pomimo zrównania wysokości podatków, a także cen towarów i usług w Polsce ze standardami unijnymi, nadal nie doczekaliśmy się zrównania płac i warunków pracy. Płacimy więc jednakowo, ale nie zarabiamy identycznie i jedynym pomysłem naszych neoliberalnych ekonomistów na poprawę warunków życia w Polsce pozostaje świadczenie przez nas usługi taniej siły roboczej dla reszty Europy. Pomijając świetnie wykształconych lekarzy, informatyków czy inżynierów, albowiem tych oddajemy Europie za darmo.

Choć długo rządziły w naszym kraju partie spod szyldu pseudo-demokracji i sprostytuowanej praworządności, Polacy nie potrafili się doczekać demokratycznych, ani praworządnych sądów. Pozostawiam ten punkt, albowiem sytuacja pozostaje póki co identyczna, a ja nie zamierzam bawić się w jasnowidza.

Mimo obietnicy ograniczania biurokracji przez każdą partię dochodzącą do władzy, za każdym razem doczekiwaliśmy się jedynie większej ilości urzędników i jeszcze większej ilości ustaw oraz uchwał, których nie czytają nawet posłowie, ani senatorzy.

Miast reform edukacji, mieliśmy zaniżanie poziomu nauczania. Miast dofinansowywania szkół, mieliśmy zamykane szkoły. Miast nowych państwowych przedszkoli, mieliśmy nowe PRYWATNE przedszkola. Miast zmian programowych, mieliśmy indoktrynację młodzieży. Miast zdrowego jedzenia dla maleńkich dzieci w przedszkolach, doczekaliśmy się jeno menu na które składają się: napompowane chemicznie bułeczki, paróweczki z chrząstek i skór antybiotykowanych mutantów oraz przekąski z niebotyczną ilością cukru bądź rakotwórczych słodzików.

Wysokie koszty ubezpieczenia zdrowotnego nie idą nadal w parze z poprawą usług świadczonych przez placówki medyczne. Przeciwnie, pieniędzy starcza zawsze na niezbadane i dopuszczone naprędce do sprzedaży szczepionki, a także na zatrudnianie w państwowych szpitalach świetnie zarabiającego personelu nie-medycznego, ale nie ma ich na nowy sprzęt, ani na podwyżki dla pielęgniarek i lekarzy, uzależnianych w ten sposób od hojności koncernów farmaceutycznych.

Kilkukrotne zwiększanie funduszy na policję, służby specjalne i wojsko nie przyczyniło się w żadnym stopniu do poprawy bezpieczeństwa naszego kraju. Przyczyniło się za to do zwiększenia poziomu inwigilacji i do kupowania kosztownego chłamu od łże-sojuszników, który swe lata świetności miał w drugiej połowie XX wieku i służy jedynie do agresji; choć Polska powinna raczej przeznaczać fundusze na obronność, a nie na sprzęt do kosztowanych misji ,,pokojowych” w poszukiwaniu nieistniejącej broni jądrowej w Iraku albo mieszając się w Turecko-Albańską awanturę u granic Serbii, sponsorowaną przez znane nam wszystkim osoby i ośrodki.

Normą życia publicznego pozostają: bezkarne decyzje polityków i urzędników (nawet jeśli kosztują nas one miliardy złotych), korupcja, marnotrawstwo pieniędzy publicznych (nie mówimy o pieniądzach podatniczych, by wyborcy nie kojarzyli faktów), nepotyzm, cwaniactwo, krętactwo, manipulacja masami przez należące do niemieckich koncernów media oraz tzw. ,,fakenews” serwowane każdego dnia w kwestii Syrii, afer prywatyzacyjnych, GMO, CETA, ustawy aborcyjnej, Trybunału Anty-Konstytucyjnego itp.

Chętnie napisałbym dlaczego nikomu nie zależy na realnym wycięciu w pień tych wszystkich nowotworów toczących mój biedny kraj, ale nie będę obrażać inteligencji czytelników. Ufam, iż każdy rozumie w czyim interesie jest nadal brak ustawy o odpowiedzialności urzędniczej, postkomunistyczne sądy, antyobywatelskie prawo i media oraz strategiczne gałęzie przemysłu pozostające pod całkowitą kontrolą państw, instytucji i korporacji, nie mających wobec nas żadnych dobrych zamiarów.

Robert Grünholz
https://rgrunholz.wordpress.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s