Jak CIA szantażuje prezydenta Trumpa

Amerykańska machina wojenna – gigantyczny kompleks zbrojeniowy, spekulanci z Wall Street, potrząsający szabelką waszyngtońscy politycy, kanapowi generałowie oraz przemysł medialny, który kwitnie, żerując na pokazywaniu wojny – rozbudza na nowo czerwoną panikę, która tak doskonale sprawdziła się przecież w przeszłości – pisze we stepie do książki Dana Kovalika „Rosja jako kozioł ofiarny. Antyrosyjska fobia USA” David Talbot. Oto jej fragment:

Zwróćmy także uwagę na źródło teorii spisku Rosja-Trump, czyli „Russia gate”. Jednym z najbardziej liczących się graczy, którzy ją nagłaśniają, jest CIA – jedna z siedemnastu agencji wywiadowczych, które ponoć się pod tym podpisały. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że (w najkorzystniejszym dla niej przypadku) CIA kłamie, twierdząc, że Rosjanie zhakowali DNC, a być może nawet to ona sama sprokurowała i kontrolowała wyciek e-maili DNC, aby wrobić w to Rosjan.

Przyjrzyjmy się roli CIA w tej konkretnej sprawie tak, jak zrobiłby to każdy śledczy w odniesieniu do osoby podejrzewanej o dokonanie przestępstwa: zbadajmy, czy ma możliwości, motyw, a także środki i sposobność do jego popełnienia.

Informacje, z którymi czytelnik zapoznał się w trakcie lektury tej książki, zapewne unaoczniły mu, że CIA nie sposób uznać za wiarygodne źródło. W rzeczywistości – powiedzmy to sobie jasno – dla demokracji w USA stanowi ona o wiele większe zagrożenie niż to, które dotychczas była w stanie stworzyć Rosja.

Z tego powodu jeszcze bardziej zdumiewające jest, że wysoko postawieni liberałowie w apogeum „hakerskiego skandalu” umizgują się właśnie do CIA.

Nazwijmy zatem rzeczy po imieniu i bez niedomówień: CIA jest amoralną, przestępczą organizacją, która często wciąga amerykańskie społeczeństwo oraz rząd w wojny i awantury, których zdecydowanie lepiej byłoby uniknąć. CIA dawno już powinno się zlikwidować.

(Po więcej informacji na ten temat odsyłam czytelnika do książki mojego przyjaciela, Douglasa Valentine’a „The CIA as a Criminal Organization”).

Mówi się, że po klęsce w Zatoce Świń, Jack i Bobby Kennedy, których CIA błędnie (jak zwykle) poinformowała, że Kubańczycy powstaną przeciwko Fidelowi Castro i dołączą do kontrrewolucji, chcieli rozpędzić Agencję na cztery wiatry.

Nie wiem, czy to prawda, czy plotka, faktem jest jednak, że po fiasku operacji w Zatoce Świń bracia Kennedy nie ufali już CIA, podejrzewali bowiem, że w kwestii oceny szans powodzenia tej akcji zostali po prostu oszukani. I tak rzeczywiście było, wiadomo bowiem, że CIA doszła wcześniej do wniosku, iż powodzenie operacji przeciwko Kubie jest możliwe tylko w przypadku bezpośredniej interwencji wojskowej USA. Nie uznała jednak za stosowne uprzednio podzielić się tą oceną z prezydentem Kennedym (wolała po prostu, z wiadomym skutkiem, żeby całą robotę wykonali za nas kubańscy uchodźcy).

W przypadku prezydenta pokroju Trumpa, nieufność wobec CIA nie będzie czymś, co by go jakoś szczególnie odróżniało od poprzedników, przynajmniej w porównaniu z Kennedym.

Tak, czy inaczej, już dawno powinno się było zlikwidować tę zaiste koszmarną instytucję, a skoro dotąd do tego nie doszło, na pewno trzeba uczynić to teraz. CIA jest winna rozmaitych przestępstw i zbrodni, do których należy między innymi sfabrykowanie oszukańczych „dowodów” posiadania przez Irak broni masowego rażenia. To one stały się podstawą, uzasadnieniem i usprawiedliwieniem amerykańskiej zbrojnej inwazji na Irak w roku 2003.

CIA nie dość, że stanowi niewiarygodne i podejrzane źródło informacji, to ma też powody, aby twierdzić, że to Rosjanie zhakowali e-maile DNC, a niewykluczone, że posunęła się jeszcze dalej i wykradła je, po czym zrzuciła winę na rosyjskich hakerów.

Doświadczeni pracownicy amerykańskich służb wywiadowczych przekonująco dowodzą, że CIA jest przeciwna odprężeniu w stosunkach z Rosją i stąd biorą się oficjalne i upubliczniane ostrzeżenia (rzecz sama w sobie praktycznie bez precedensu) wysyłane do Trumpa.

Oczywiście trafiają w samo sedno sprawy. Dwa lata temu George Kennan powiedział przecież, że wspomniane odprężenie po prostu nie sprzyja robieniu interesów, zwłaszcza w przypadku przemysłu zbrojeniowego, stanowiącego istotną siłę napędową amerykańskiej gospodarki. Generowane w ten sposób gigantyczne zyski trafiają na konta garstki bogaczy, dzięki czemu nie marnuje się ich na finansowanie programów społecznych adresowanych do mas szarego pospólstwa.

CIA wbrew własnym obyczajom odsłoniła karty, ponieważ zależy jej, aby Trumpowi nie wpadł nagle do głowy żaden dziwaczny pomysł, ot choćby taki, żeby zakończyć zimną wojnę. Dlatego, na wszelki wypadek, groźby pod jego adresem formułują publicznie i niezbyt zawoalowany sposób.

Ceniony dziennikarz śledczy Gareth Porter celnie zauważył, że John Brennan, były dyrektor CIA, „w wywiadzie dla FOX News (…) powiedział: «myślę, że pan Trump musi pojąć, że rozgrzeszanie Rosji z rozmaitych działań, jakie podejmowała w minionych kilku latach, to droga, po której idąc, trzeba bardzo, bardzo uważać, żeby nie upaść»”.

Porter przytacza też słowa Grahama Fullera, który przez dwadzieścia lat był oficerem operacyjnym w CIA, a za prezydentury Reagana przez cztery lata pracował w Wywiadzie Państwowym w wydziale ds. Środkowego Wschodu. Według Fullera, widać wyraźnie, że Brennana i innych członków wspólnoty wywiadowczej „niepokoi każda możliwość, że za rządów Trumpa oficjalna narracja antyrosyjska może się rozsypać, a im zależy na tym, aby wyobrażenie o stałym i niebezpiecznym ingerowaniu Rosjan w sprawy państwa utrzymać i utrwalić”.

Amerykańskie media, tak samo jak w przypadku podanych przez CIA informacji o posiadaniu przez Irak broni masowego rażenia, bezkrytycznie podchwyciły i upowszechniają „rewelacje” CIA o hakerskim ataku Rosjan i rzekomym spisku zawiązanym przez Trumpa i Rosję w celu nieuczciwego zapewnienia mu wyborczego zwycięstwa.

Zdobywca nagrody Pulitzera, Seymour Hersh, który zaskarbił sobie moje zaufanie, słusznie potępił media za to, że wzięły za dobrą monetę twierdzenia CIA. Niech mi będzie wolno powtórzyć za Hershem, pytanie, które zadał: gdzie są na to dowody?

Pytanie to trzeba chyba nieustannie powtarzać, tym bardziej, że nawet niektórzy przywódcy demokratów przestrzegają swój elektorat przed bezkrytycznym akceptowaniem wersji CIA.

16 marca 2017 roku, odnosząc się do wrzawy wokół rosyjskiego spisku i „fiksacji” na jego tle, której ulegli szeregowi członkowie Partii Demokratycznej, Glenn Greenwald na łamach internetowego portalu informacyjnego The Intercept napisał, że „były szef CIA, Michael Moreli (…) jeden z najbliższych współpracowników Clinton (…) pojawił się na forum wspólnoty wywiadowczej, aby «zakwestionować» (…) «zarzuty, wedle których ludzie prowadzący kampanię Trumpa potajemnie współpracowali z Rosją»”.

Greenwald pisze dalej, że zdaniem Morella, „w sprawie kampanii Trumpa i spiskowania z Rosjanami, jest dym, ale ani śladu ognia”. Nie ma „żadnego niewielkiego ogniska, żadnej malutkiej świeczki, ani nawet iskry. Ale mimo to mnóstwo ludzi ich szuka”.

Dodajmy i podkreślmy, że szukają ich od lipca 2016 roku i dotąd nie znaleźli niczego. I to samo w sobie mówi już dostatecznie wiele.

Greenwald sądzi, że słowa Morella odzwierciedlają jednoznaczne stanowisko Jamesa Clappera, za prezydentury Clintona jednego z najwyżej postawionych pracowników aparatu bezpieczeństwa narodowego, który w zeszłym tygodniu w audycji telewizyjnej Meet the Press powiedział, że kiedy za rządów Obamy pełnił funkcję szefa wywiadu, nie poznał żadnych dowodów, które potwierdzałyby tezę o spisku Trump/Rosja. Greenwald twierdzi też, że Senacka Komisja ds. Wywiadu zaczyna panikować, gdyż istnieje realne prawdopodobieństwo, że nie znajdą się żadne dowody zmowy Trumpa z Putinem.

Co więcej, zdaniem byłych pracowników amerykańskich służb wywiadowczych, wątpliwe jest, aby twierdzenia te były prawdą. Uważają oni, że e-maile DNC zostały ujawnione za sprawą wycieku (którego sprawcą był ktoś z DNC) i ani rosyjscy, ani żadni inni hakerzy ich nie wykradli. Mówią, że NSA, która nie do końca jest przekonana do słuszności teorii o ataku hakerskim, „w zawrotnym tempie oczyszcza wywiad”. A dzięki technologii, jaką dysponuje – i o której wiemy dzięki wyciekom (a nie hakerom) upublicznionym przez Snowdena – powinna być w stanie ustalić bez żadnych wątpliwości, kto zhakował te informacje (o ile zostały znakowane) i do kogo je wysłał.

Fakt, że NSA, jak sama przyznaje, nie potrafi tego uczynić, zdaniem byłych agentów świadczy o tym, że nikt ich nie zhakował, lecz po prostu wyciekły. Mogło do tego dojść w taki oto sposób, że ktoś z DNC skopiował e-maile na pendrive’a i wyniósł je stamtąd. Ich zdaniem, takiego wycieku – w przeciwieństwie do ataku hakerów – NSA nie byłaby w stanie wykryć.

Rzecz jasna, istnieje także odmienna teoria, wedle której był to atak hakerski, a NSA wie, kto za nim stoi, ale nie ujawni tego, ze względu na osobę sprawcy. To z kolei wiąże się z nowymi informacjami ujawnionymi przez Wikileaks w czasie, kiedy piszę tę książkę. Jest to prawdziwa skarbnica dokumentów CIA, z których wynika, (1) że organizacji tej trzeba się obawiać o wiele bardziej niż Putina, (2) Agencja dysponowała narzędziami umożliwiającymi jej zhakowanie DNC i zrobienie tego w taki sposób, żeby to wyglądało na dzieło Rosjan.

Jeśli chodzi o pierwszą z postawionych powyżej tez, w „New York Timesie” napisano, że z dokumentów ujawnionych przez Wikileaks wynika: „że CIA i sojuszniczym służbom wywiadowczym udało się złamać zabezpieczenia smartphonów opartych zarówno na systemie Apple jak i na Androidzie, dzięki czemu ich funkcjonariusze mogą ominąć szyfrowanie popularnych aplikacji takich jak Signal, WhatsApp i Telegram”. Jeśli, wiedząc o tym, nie czujecie się mniej pewni waszej prywatności i bezpieczeństwa dotyczących was informacji oraz waszej korespondencji, to zaiste nie mam pojęcia, czego jeszcze trzeba, żeby tak się stało (…)

Bardziej niepokojące jest, że istnieją uzasadnione powody, aby uznać, że tymi, którzy szantażują Trumpa nie są bynajmniej Rosjanie, lecz sama CIA.

Z tego, co już wiadomo, Rosjanie nie przyszli do Trumpa i nie oznajmili mu, jak czynią to wszyscy szantażyści, że mają materiały, które go obciążają. Tak postąpiła CIA, o której wiemy, że zależy jej na tym, aby Trump nie zboczył z konfrontacyjnego kursu wobec Rosji. Jej ludzie poszli do Trumpa powiadomili go istnieniu rzekomo kompromitujących go materiałów, ale prócz tego udali się z tym do urzędników rządowych i zadbali o to, żeby zapoznała się z nimi opinia publiczna.

Nawet „New York Times”, który uznał to dossier za „zbiór niepotwierdzonych doniesień, jakoby Rosja dysponowała kompromitującymi informacjami, mówiącymi o jego nieobyczajnych zachowaniach”, komentuje to w taki oto sposób: „decyzja najwyżej postawionych funkcjonariuszy wywiadu o przekazaniu prezydentowi, prezydentowi-elektowi, tak zwanej „Bandzie Ośmiu”, demokratycznym przewodniczącym Kongresu oraz komisjom ds. wywiadu materiałów, o których wiedzieli, że są niepotwierdzone i zniesławiające było czymś absolutnie niespotykanym”.

Postępowanie pracowników amerykańskiego wywiadu było „niespotykane”. Zgoda, ale oprócz tego było też, moim zdaniem, całkowicie nie do przyjęcia. Bez wątpienia przypomina ono postępowanie szantażysty i jest czymś wręcz niewiarygodnym, że tak niewielu dziennikarzy mainstreamowych mediów zwróciło uwagę na fakt, iż wysoce prawdopodobne jest, że nasze własne władze prowadzą operację szantażowania obecnie urzędującego prezydenta.

To samo oczywiście można powiedzieć o uwieńczonych powodzeniem zabiegom służb wywiadowczych, których celem było pozbycie się Mikea Flynna, kolejnego jawnego sympatyka Rosji – w dzisiejszych czasach sympatyzowanie z Rosją jest najwidoczniej ciężką zbrodnią – i zmuszenie go do rezygnacji ze stanowiska doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego.

Zacznijmy od tego, że jeśli prawdą jest, iż Flynn (do którego mam mnóstwo zastrzeżeń nie mających jednak niczego wspólnego z Rosją) po wyborze Trumpa na prezydenta, kiedy wiadomo było, że otrzyma on stanowisko w nowej administracji, rozmawiał z rosyjskim ambasadorem o możliwości przyszłego złagodzenia sankcji wobec Rosji, to nie widzę w tym nic nagannego. Flynn jednak się tego wyparł.

Wydaje się, że sednem tej sprawy nie jest bynajmniej fakt rozmowy z rosyjskim ambasadorem (nie szpiegiem przecież), ale jej treść. Mogła ona przecież skutkować unormowaniem stosunków między naszymi krajami i na tym polegał problem. Podzielam zdanie Dennisa Kucinicha, który w tej sprawie wyłamał się ze zgodnego chóru swoich przyjaciół liberałów i powiedział, że rzeczywistym przestępstwem było szpiegowanie Flynna przez służby oraz przekazanie mediom uzyskanych w ten sposób informacji.

Dan Kovalik, „Rosja jako kozioł ofiarny. Antyrosyjska fobia USA”, Wektory-Wrocław 2018, ss. 186-191.
WydawnictwoWektory.pl

http://mysl-polska.pl

Reklamy

Śmierć Chrystusa

Piłat (kadr z filmu Pasja)

Na śmierć Jezusa Chrystusa, którą poniósł na krzyżu z wyroku Poncjusza Piłata, spójrzmy z punktu widzenia jej czysto ziemskich przyczyn, może nawet przed nami nieco ukrytymi.

W pismach kanonicznych – Ewangelie – ale również wśród egzegetów wymienia się dwie podstawowe: polityczne i wyznaniowe.

Pierwsze bardziej obciążają rzymską administrację palestyńskiej prowincji; drugie natomiast wskazują na zasadniczą inspirację pochodzącą z kręgów żydowskiego przywództwa religijno – duchowego.

Cesarstwo nie interesowało się zbytnio wewnętrznymi problemami, które dręczyły Judeę, Samarię oraz Galileę, o ile naturalnie nie rzutowały one na trwałości łacińskiej supremacji nad regionem. W tak zakreślonych ramach, Żydzi mieli zagwarantowaną swobodę publicznego uprawiania swojego kultu w synagogach rozsianych po całym terytorium, a przede wszystkim w Jerozolimie, w świątyni Salomona.

W zakresie sądownictwa religijnej natury posiadali też własne urzędy, a wydane wyroki mogli egzekwować. Rzym zatem dbał głównie o tak zwaną podatkową efektywność prowincji, elementarny porządek publiczny, ale przede wszystkim o to, by jego władza nie była zagrożona w wyniku na przykład szerszego buntu, będącego zalążkiem wojny.

Jednym słowem Chrystus mógł interesować Piłata tylko wyłącznie jako ewentualny uzurpator, czy polityczny powstaniec. Zgodnie zresztą z kanonicznymi Świadectwami, przesłuchanie Prokuratora zmierzało do ustalenia, czy przywiedziony doń Więzień, ma coś wspólnego z dążnością do obalenia władzy Imperium. I gdy wynik tych dociekań wypadł negatywnie, rzymski przedstawiciel jakby zaczął lekceważyć całą sprawę, zmierzając do uwolnienia Podsądnego.

Tymczasem starozakonne przywództwo, posługując się naciskiem ze strony zmanipulowanego tłumu, z pewnych powodów wykazywało chęć uczynienia z Jezusa zamachowca na cesarską suwerenność. O tym dlaczego, spróbujemy powiedzieć na koniec.

W tym miejscu można też posłużyć się słowami arcykapłana, iż lepiej, by jeden zginął za naród, niż odwrotnie. Jest to wyraźnie polityczna argumentacja. Z kolei druga teza wywodzi się z takiego oto zapatrywania, że dla kierowniczej kasty, Mistrz sugerując, iż pełni mistyczną misję, był niebezpiecznym religijnym heretykiem, głoszącym nieuprawnione poglądy, mogące zagrozić pozycji kapłanów oraz uczonych w piśmie (teologów).

Ale w tym przypadku Poncjusz Piłat nie był im do wymierzenia kary potrzebny. Osądzić, skazać i doprowadzić do egzekucji przez ukamienowanie mógł sam Sanhedryn. Uczyniono tak przecież ze świętym Szczepanem.

Wydaje się zatem, iż Żydów zatrwożyła inna Chrystusowa nauka. Mianowicie te jej fragmenty, w których On z całą mocą piętnował przywary całej nacji, a przede wszystkim poddał w wątpliwość, iż są oni narodem wybranym przez Boga. Jedynym i z ich punktu widzenia wyłącznym.

Tymczasem Jego nauczanie było po prostu uniwersalistyczne, skierowane do wszystkich ludzi pod słońcem, a tego Żydzi nie potrafili znieść. I do dzisiaj tak już pozostało.

Antoni Koniuszewski
http://mysl-polska.pl

Amerykanom dziękujmy za bezgraniczne poparcie (w tym miliardy dolarów rocznie na uzbrojenie), jakie udzielają temu zdegenerowanemu narodowi we wszystkich jego poczynaniach, zwłaszcza w złodziejstwie, grabieży, bandytyzmie i nieustających od 70 lat awanturach wojennych – oraz atakach na Polskę, która rzekomo jest sojusznikiem USA.
Admin

Jak umierał za nas na krzyżu Jezus Chrystus

Poniżej podano fakty o tym, jak Władca nasz Jezus Chrystus umierał za nas.

A więc, krucyfiks został wymyślony (wynaleziony) przez Persów w 300 r. pne i udoskonalony przez Rzymian w 100 r. pne.


  1. Jest to najbardziej bolesna śmierć, jaką kiedykolwiek wymyślili ludzie. Termin „męka” jest tutaj aktualny, jak nigdy przedtem.
  2. Kara ta dotyczyła przede wszystkim najbardziej „odmrożonych” (tutaj w znaczeniu szalonych, niemoralnych osób, bez zasad życia, zdolnych do bezmyślnego popełnienia najbardziej brutalnych aktów – A.L.), złych mężczyzn – przestępców.
  3. Jezus rozebrany był do naga, Jego odzież została podzielona między rzymskimi żołnierzami. „Moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię” (Psalm 21; w Biblii 1000-lecia Psalm 22 – AL).
  4. Ukrzyżowanie gwarantowało Jezusowi straszliwą, powolną i bolesną śmierć.
  5. Kolana Jezusa były zgięte pod kątem około 45 stopni. Został zmuszony On do dźwigania własnej masy ciała mięśniami ud, co ​​nie jest anatomicznie prawidłową pozycją, którą można utrzymać więcej niż przez kilka minut bez skurczów w mięśniach ud i podudzi.
  6. Cały ciężar Jezusa uciskał na Jego stopy, przebite przez gwoździe. Ponieważ mięśnie nóg Jezusa szybko się męczyły, ciężar Jego ciała musiał być przeniesiony na Jego nadgarstki, ręce i barki.
  7. W kilka minut po tym, jak został umieszczony na Krzyżu, ramiona Jezusa zostały wywichnięte. Kilka minut później łokcie i nadgarstki Zbawiciela również zostały wywichnięte.
  8. Rezultatem tych zwichnięć jest to, że Jego ręce powinny być o 9 cali (23 cm) dłuższe niż zwykle.
  9. Oprócz tego w Psalmie 21:15 (Psalmie 22 wg Biblii 1000-lecia – A.L.) wypełniło się proroctwo: „Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości.” Ten prorocki Psalm bardzo dokładnie przekazuje uczucia Chrystusa na Krzyżu.
  10. Po tym, jak zostały wywichnięte nadgarstki Jezusa, łokcie i ramiona, ciężar Jego ciała poprzez ręce wywierał nacisk na mięśnie klatki piersiowej.
  11. To spowodowało, że Jego klatka piersiowa wyciągnęła się do góry i na zewnątrz, w najbardziej nienaturalny stan. Jego klatka piersiowa znajdowała się stale w stanie maksymalnego wdechu.
  12. Aby wykonać wydech, Jezus musiał oprzeć się na przebitych gwoździami nogach i podnieść swoje własne ciało, pozwalając klatce piersiowej na poruszanie się w dół i do wewnątrz, aby uwolnić powietrze z płuc.
  13. Jego płuca znajdowały się w stanie spoczynku ze stałym maksymalnym wdechem. Ukrzyżowanie – jest katastrofą z punktu widzenia medycyny.
  14. Problem polegał na tym, że Jezus nie mógł swobodnie oprzeć się na nogi, ponieważ mięśnie Jego nóg, zgięte pod kątem 45 stopni, zdrętwiały i bardzo bolały, ciągle będąc w skurczach i niezwykle nieprawidłowej pozycji anatomicznej.
  15. W przeciwieństwie do wszystkich hollywoodzkich filmów o Ukrzyżowaniu, ofiara była niezwykle aktywna. Ukrzyżowana ofiara została fizjologicznie zmuszona do poruszania się w górę i w dół po Krzyżu, na odległość około 12 cali (30 cm), aby móc oddychać.
  16. Proces oddychania powodował męczący ból, zmieszany z absolutnym przerażeniem duszenia się.
  17. Ponieważ ukrzyżowanie trwało 6 godzin, Jezus coraz mniej mógł przenosić ciężar swego ciała na nogi, ponieważ Jego biodra i mięśnie nóg coraz bardziej słabły. Zwiększało się wywichnięcie Jego nadgarstków, łokci i ramion wzrosło, a dalsze podnoszenie Jego klatki piersiowej sprawiało, że Jego oddech stawał się coraz trudniejszy. W kilka minut po ukrzyżowaniu Jezus zaczął cierpieć na silną duszność.
  18. Jego ruchy w górę i w dół na Krzyżu, aby oddychać, powodowały męczeński ból Jego nadgarstków, Jego stóp i wywichniętych łokci i barków.
  19. Ruchy stawały się coraz rzadsze w miarę tego, jak Jezus coraz bardziej się wyczerpywał, ale przerażenie nadchodzącej śmierci z powodu uduszenia się zmuszało Go do dalszych wysiłków, aby oddychać.
  20. W mięśniach nóg Jezusa powiększał się bolesny skurcz od nacisku podczas prób podniesienia własnego ciała, żeby zrobić wydech.
  21. Ból z dwóch rozerwanych nerwów środkowych w Jego nadgarstkach dosłownie eksplodował przy każdym ruchu.
  22. Jezus był cały pokryty krwią i potem.
  23. Krew była wynikiem biczowania, które niemal Go zabiło, a pot – rezultatem Jego prób wykonania wydechu. Ponadto, był On zupełnie nagi, a przywódcy Żydów, tłum i złodzieje po obu stronach Krzyża wyszydzali, klęli i śmiali się z Niego. Co więcej, obserwowała to własna Matka Jezusa. Wyobraźmy sobie Jego emocjonalne upokorzenie.
  24. Fizycznie ciało Jezusa doświadczało całej serii wiodących do śmierci tortur.
  25. Ponieważ Jezus nie mógł utrzymać odpowiedniej wentylacji płuc, więc był w stanie hipowentylacji.
  26. Poziom tlenu we krwi zaczął spadać, powstało niedotlenienie (hipoksja). Ponadto, ze względu na ograniczone ruchy oddechowe, poziom dwutlenku węgla we krwi (CO2) zaczął wzrastać, stan ten nazywany jest nadkrytycznym.
  27. Wzrost poziomu CO2 zmuszał do szybszego bicia Jego serca, aby zwiększyć dopływ tlenu i usunąć CO2.
  28. Ośrodek oddechowy w mózgu Jezusa wysyłał pilne informacje do Jego płuc – aby szybciej oddychały. Zaczął ciężko oddychać i drgawkowo rzęzić.
  29. Fizjologiczne odruchy Jezusa wymagały od Niego bardziej głębokiego oddechu i odruchowo poruszał się On w górę i dół po Krzyżu coraz szybciej, pomimo rozdzierającego bólu. Bolesne ruchy spontanicznie rozpoczynały się kilka razy na minutę, ku radości tłumu, który szydził z Niego wraz z rzymskimi żołnierzami i Sanhedrynem.
    „Jestem robakiem (czerwoną rozmazaną plamą), a nie człowiekiem, wyrzutkiem u ludzi i pogardą wśród ludu. Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi, potrząsają głową: „Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje”. (Psalm 21: 7-9; w Biblii 1000-lecia Psalm 22 – A.L.)
  30. Jednakże z powodu przybicia Jezusa do Krzyża i Jego rosnącego wyczerpania, nie mógł On już więcej zapewnić tlenu Swojemu ciału.
  31. Niedotlenienie (hipoksja) i nadmiar CO2 we krwi (hiperkapnia) zmuszały, że Jego serce biło coraz szybciej i szybciej, przez co wystąpiły częstoskurcze.
  32. Serce Jezusa biło coraz szybciej, jego tętno prawdopodobnie wynosiło do około 220 uderzeń na minutę.
  33. Jezus nic nie pił w ciągu 15 godzin, począwszy od godziny 6-tej poprzedniego wieczoru. Przypomnijmy sobie, że przeżył On biczowanie, które nieomal Go zabiło.
  34. Krwawił na całym ciele z powodu biczowania, korony cierniowej, gwoździ w nadgarstkach i nogach oraz mnóstwa poszarpanych ran, które otrzymał podczas bicia i upadków.
  35. Jezus był już bardzo odwodniony, Jego ciśnienie krwi spadło do minimum.
  36. Ciśnienie tętnicze krwi wynosiło prawdopodobnie około 80/50.
  37. Był On w szoku pierwszego stopnia, z niskim poziomem płynów ustrojowych (hipowolemią), – częstoskurczem – nadmiernie szybkim tętnem (tachikardią), nadmiernie przyspieszonym oddychaniem (tachipnoeją) i nadmierną potliwością.
  38. Około południa serce Jezusa prawdopodobnie zaczęło pracować z przerwami i „ślizgać się” (ros. – «пробуксовывать»).
  39. Płuca Jezusa prawdopodobnie zaczął wypełniać obrzęk.
  40. To tylko pogorszyło Jego oddech, który był już bardzo utrudniony.
  41. Jezus doświadcza niewydolności serca i układu oddechowego.
  42. Jezus powiedział: „Pragnę”, ponieważ Jego ciało wołało o płyn. „Moje gardło suche jak skorupa, mój język przywiera do podniebienia, kładziesz mnie w prochu śmierci” (Psalm 21:16; w Biblii 1000-lecia Psalm22).
  43. Jezus rozpaczliwie potrzebował dożylnego wlewu krwi i osocza, aby uratować Swoje życie.
  44. Jezus nie mógł prawidłowo oddychać i powoli się dusił.
  45. Na tym etapie u Jezusa prawdopodobnie wystąpiło zaburzenie krążenia krwi (haemopericardium).
  46. ​​Osocze i krew zgromadziły się w przestrzeni wokół Jego serca, zwanej osierdziem. „jak wosk się staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje” (Psalm 21:15; w Biblii 1000-lecia Psalm 22).
  47. Ten płyn wokół Jego serca spowodował tamponadę serca (która uniemożliwiła prawidłowe bicie serca Jezusa).
  48. Z powodu rosnących potrzeb fizjologicznych serca i rozwoju haemopericardium, u Jezusa prawdopodobnie nastąpiło rozerwanie serca. Jego serce dosłownie pękło. Najprawdopodobniej było to przyczyną Jego śmierci.
  49. Aby spowolnić proces śmierci, żołnierze zainstalowali na krzyżu niewielki drewniany występ (podnóżek), który pozwoliłby Jezusowi unosić swój ciężar na Krzyżu w sposób „uprzywilejowany”.
  50. W wyniku tego na krzyżu skazańcy mogli umierać do dziewięciu dni.
  51. Kiedy Rzymianie chcieli przyspieszyć śmierć, to po prostu łamali nogi ofiarom, zmuszając ofiarę do uduszenia się w ciągu kilku minut.
  52. O godzinie trzeciej po południu Jezus powiedział: „Wykonało się”. W tym momencie wyzionął Swego Ducha i umarł.
  53. Kiedy żołnierze przyszli do Jezusa, aby połamać Jego nogi, On już nie żył. Żadna część Jego ciała nie została złamana w wypełnieniu się proroctw.
  54. Jezus umierał w ciągu sześciu godzin po najbardziej bolesnych i przerażających torturach, jakie kiedykolwiek wymyślono.
  55. Umarł, by zwykli ludzie, tacy jak ty i ja, mogli pójść do Nieba.
    „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy my stali się w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Koryntian 5:21)


Truman Davis

Źródło:
https://m.facebook.com/groups/281890692151184?view=permalink&id=580889785584605

Autor Aleksiej Tichwin, 10.1.2018 r.
Tłumaczył Andrzej Leszczyński
https://bractvospasa.wordpress.com

Rosja kontratakuje – żąda od Brytyjczyków dowodów, że nie stoją za otruciem Skirpala

Rosyjskie MSZ zażądało od Wielkiej Brytanii udowodnienia, że to nie brytyjscy agenci dokonali zamachu na życie Siergieja Skripala i jego córki w Salsbury. Jeśli Wielka Brytania tego nie zrobi, Rosja uzna, że wina leży po stronie Brytyjczyków.

Miejsce znalezienia Siergieja Skripala i jego córki

– Brytyjskie władze systematycznie demonstrują niezdolność do zapewnienia bezpieczeństwa rosyjskim obywatelom na swoim terytorium – oświadczyło w środę rosyjskie MSZ wyliczając przypadki śmierci takich osób jak Aleksandr Litwinienko, Badri Patarkaciszwili, Aleksandr Pieriepiliczny, Borys Bieriezowski, Borys Głuszkow, a także zamach na życie Siergieja Skripala i jego córki, o który brytyjskie władze oskarżyły Rosję.

Resort rosyjskiej dyplomacji po raz kolejny oskarżył Wielką Brytanię o rozpętanie przeciwko Rosji bezpodstawnej kampanii oszczerstw w związku z wydarzeniami w Salsbury.

– Nie przedstawiając żadnych dowodów ani nawet nie przedstawiając konkretnego obrazu tego, co się wydarzyło, Londyn oskarżył Rosję o otrucie jej obywateli, wrzucił nigdy nie używaną u nas nazwę substancji chemicznej, rozpoczął masową kampanię polityczną i medialną. – uważa rosyjskie MSZ skarżąc się, że jej żądanie przedstawienia dowodów zostały zignorowane.

Strona rosyjska wskazała także na inne, jej zdaniem zastanawiające okoliczności. W opinii rosyjskiej dyplomacji brytyjskie społeczeństwo jest utrzymywane w niewiedzy, nawet odnośnie dokładnej liczby ofiar. Przemilczane ma być także istnienie „tajnego laboratorium w Porton Down” w pobliżu Salsbury, gdzie według Rosjan „odbywają się prace nad stworzeniem broni chemicznej”.

Według rosyjskiego MSZ przed otruciem Skripalów laboratorium to miało brać udział w wojskowych ćwiczeniach, podczas których sprawdzano metody walki ze skażeniem chemicznym i biologicznym.

Jak napisano, analiza wymienionych faktów składania rosyjskie władze do przypuszczenia, że za atakiem w Salsbury stoją brytyjskie służby specjalne.

– Jeśli stronie rosyjskiej nie zostaną przedstawione przekonujące dowody na to, że było inaczej, założymy, że mamy do czynienia z zamachem na życie naszych obywateli w wyniku poważnej politycznej prowokacji. – stwierdzono w rosyjskim ministerstwie dodając, że „ciężar dowodu w tej sprawie leży po stronie brytyjskiej”.

https://kresy.pl

Zadenuncjowany przez pracujących w Olsztynie Ukraińców polski patriota – anty banderowiec w sądzie.

/ 23 maja 2017 roku, Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Północ wystawia akt oskarżenia autora listu

Do redakcji Kresowego Serwisu Informacyjnego nadszedł e-mail w którym czytamy:

Szanowni Państwo, postanowiłem napisać do Państwa w pewnej sprawie. Jestem oskarżony za naklejanie antybanderowskich wlepek z art. 256 i 257kk. Jedna przedstawia podobiznę Bandery,która jest przekreślona grubą czerwona kreską a druga płonące gospodarstwo i napis UPA – ukraińscy mordercy. Zostałem pozwany przez dwoje ukraińców, którym się to nie spodobało. Wczoraj odbyła się pierwsza rozprawa.

Treść tego e-maila -zwłaszcza po przegłosowaniu w Sejmie nowelizacji Ustawy o IPN- wygląda tak niewiarygodnie, że postanowiliśmy tą informację sprawdzić i ustalić co takiego wydarzyło się w Olsztynie.  Nasze dziennikarskie dochodzenie wykazało następujące fakty:

23 maja 2017 roku, Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Północ wystawiła akt oskarżenia autora listu w którym czytamy że jest oskarżony:

Akt oskarżenia wystawiony przez prokuratora Adama Jaroczyńskiego dotyczył wydarzeń z roku poprzedniego kiedy to 17 października 2016r., autor listu podczas spaceru nad jeziorem rozlepiał wlepki*.

*Wlepka to popularna akcja mająca na celu zaistnienie i zagospodarowanie przestrzeni publicznej treścią zamieszczonej na wlepce grafiki, która swoim formatem nie przekracza rozmiaru paczki papierosów. Takie wlepki w każdej chwili można usunąć bez pozostawienia po niej śladu co spowodowało, że „wlepkarze” przenieśli swoje akcje wlepkowe z tramwajów i autobusów -gdzie natychmiast były usuwane- na słupy, latanie, auta, wiaty przystankowe….. . 

26 października oskarżony „wlepkarz” podjął kolejną akcję a że działał w rejonie zamieszkania pracujących w Polsce Ukraińców, to ci wezwali policję która go zatrzymała i zakutego w kajdankach przewiozła na komisariat. Wg. relacji zatrzymanego, na komisariacie przyszło do niego dwóch panów którzy przewieźli go do miejsca zamieszkania i przystąpili do przeszukania. W mieszkaniu znaleziono kopertę z Allegro w której znajdowało się jeszcze kilka sztuk wlepek zakupionych przez oskarżonego a następnie zażądali wskazanie innych miejsc w których były umieszczane wlepki. Pojechali również nad jezioro (miejsce pierwszej akcji) gdzie czekali na przyjazd technika. Po powrocie na komendę przetrzymano oskarżonego do dnia następnego kiedy to został zwolniony.

Wizja lokalna miejsc umieszczania wlepek odbyła się w wyniku wywarcia presji poprzez poinformowanie oskarżonego, że jeżeli nie wskaże tych miejsc grozi mu trzymiesięczny areszt.

22 maja 2017r, nasz „wlepkarz” wezwany został na komendę w celu zapoznania się z aktami sprawy i powiadomiono go że będzie wystawiony akt oskarżenia o którym mowa na wstępie.

Zapytany przeze mnie oskarżony o to czy przeszukujący okazali nakaz przeszukania -odpowiedź brzmiała że nie. Dopiero po kilku miesiącach dowiedział się, że nakaz przeszukania datowany był na dzień po przeszukaniu.

W październiku 2017r, mecenas oskarżonego złożyła do sądu wniosek o umorzenie sprawy ze względu na jej absurdalność jednak do dzisiaj odpowiedzi nie otrzymała. 31 stycznia 2018 odbyła się pierwsza rozprawa na której wyznaczono 28 marca jako termin dla drugiej rozprawy.

***

Zastanawia mnie który z poniższych zapisów KK ma zastosowanie do wyżej opisanego zatrzymanie i oskarżenia.

Art. 256

§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.

§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd orzeka przepadek przedmiotów, o których mowa w § 2, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.

Art. 257

Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Całe postępowanie śledcze w sprawie wlepek nie ustępuje dramaturgią książkom Agathy Christie i śmiało może stanowić scenariusz do kryminalnej produkcji filmowej po której Oscar murowany. Kajdanki, wizja lokalna, technik, zatrzymanie….., dlatego jestem ciekaw czy taka sama „przyjemność” spotyka w równym stopniu bandziorów, złodziejaszków i pospolitych kryminalistów. Pilnować prawa to rzecz ważna ale chyba jeszcze ważniejsza to znać umiar w stosowaniu środków przymusu.

Jaki jest koń każdy widzi a więc absurd goni absurd a przy okazji wypacza prawdę historyczną oraz zapisy prawa na które powołuje się prokurator. Ten sam prokurator nie widzi jednak nic niestosownego w propagowaniu benderyzmu w polskich szkołach w Bartoszycach i Górowie Ilawieckim. Istotny w sprawie  jest &3 Art. 256 który wyraźnie określa kto nie popełnia przestępstwa. Oskarżony czynnie wypełnił lukę w polskim systemie edukacyjnym i to jedyny z wymienionych pkt. zapis mający jakiś związek z oskarżonym i sens zwłaszcza ze dzieje się to w Olsztynie, mieście przesiedleńców z „Akcji Wisła”. I to właśnie olsztyńska prokuratura umarza hurtowo powiadomienia o propagowaniu banderyzmu w szkole w Górowie Iłowieckim czy w głośniej sprawie podręcznika „Bandera i ja” i o tym pisaliśmy na łamach KSI. Panu prokuratorowi najwyraźniej wszystko się pozajączkowało i trzeba być mocno ciętym na umyśle, by antybanderowskie wlepki uznać jako propagowanie faszyzmu jak to zapisano w &1. Nie można wykluczyć, że oskarżenie jest sankcją za zdeformowanie podobizny Stefka od Banderów poprzez nałożenie na jego podobiznę znaku który jednoznacznie wskazuje, że banderyzm w Polsce nie przejdzie i nie ma na to społecznego przyzwolenia w tym i oskarżonego. Zarzut jest tak idiotyczny że mógłby się pojawić tylko w Kijowie lub innym mieście uKrainy ogarniętej banderowską religią.  Na zbyt wiele pozwalają sobie przyjezdni zza Buga sąsiedzi i Pan Prokurator a takie postawy należy piętnować i kategorycznie ukrócić. Nich sobie chronią Banderę u siebie a nie w Polsce która tak wiele zła i krzywd doznała od dzisiejszych bohaterów uKrainy. 

WAŻNE!!!

Ruch Społeczny Porozumienie Pokoleń Kresowych postawił na FB wydarzenie dostępne na:

https://www.facebook.com/events/223221381587308/?active_tab=about

Prezydent Trump w kłopotach

W ostatni piątek konserwatywna Ameryka doznała szoku, prezydent Trump zaskoczył wszystkich swoich zwolenników podpisując rozdmuchany do granic rozrzutności budżet, który wcześniej obiecał zawetować. Logicznie biorąc oznacza to dalsze bezlitosne zadłużanie własnych dzieci, wnucząt i perspektywiczną ruinę systemu monetarnego państwa.

Wybuchł skandal, konserwatyści wołali: zdrada! Czy na naszych oczach waszyngtońskie bagno pochłonęło ostatnią nadzieję konserwatywnej Ameryki? Czy Trump już przegrał ? Jak do tego mogło dojść?

Będąc pod ciągłym atakiem globalistów i konspiratorów z deep state Trump w ciągu jednego roku zrealizował ok. 40% swoich wyborczych obietnic, dlatego konserwatyści do dziś pozostają w szoku. Oczekiwali, że Trump odrzuci budżet jawiący się przedłużeniem poprzednich budżetów lewicowej administracji b. prezydenta Baracka Obamy, będący wypełnieniem programu przegranej kandydatki do prezydentury Hillary Clinton.

Wygląda jednak na to, że w polityce niestety wszystko jest możliwe.

W czasie ostatniej prezydenckiej kampanii wyborczej energiczny, bezkompromisowy i nawet dowcipny Trump atakując waszyngtońskie bagno i deep state zdobył serce tradycyjnej Ameryki. Nawet konserwatywni chrześcijanie mimo, że wiedzieli o jego osobistych historiach z kobietami wierzyli, że Trump może nie będąc dobrym chrześcijaninem, będzie dobrym prezydentem dla chrześcijan.

Tego zaufania Trump nie zawiódł i w pierwszym roku urzędowania zrobił więcej dla ochrony życia i religijnych wolności, niż jakikolwiek prezydent naszych czasów. Jest pierwszym prezydentem, który przemówił do uczestników Marszu dla Życia (przez wideo). Dlatego konserwatywni chrześcijanie wierząc, że dotrzymuje on słowa dalej wydają się trzymać z Trumpem mimo ujawniania rzekomych seksualnych skandali rodem ze świata porno.

Nieprzyjazny Trumpowi deep state i mass media już od dawna próbują w jakiś sposób zniszczyć Trumpa głównie poprzez wciąż prowadzącego dochodzenie w/s rosyjskich wpływów specjalnego prokuratora Roberta Muellera. Teraz atakują z innej beczki promując wyznania dwóch kobiet związanych ze światem porno o ich seksualnych historiach z Trumpem sprzed kilkunastu lat. Sprawa dotyczy Stormy Daniels (Stephanie Clifford), która nawet udzieliła wywiadu stacji CBS “60 Minut” (aż 22 mln oglądających!) i Karen McDougal (z “Playboya”) . Obydwie kobiety miały być opłacone przez adwokata Trumpa Michaela Deana Cohena, aby trzymały język za zębami. Trwa walka między prawnikami, aby można było użyć te kobiety w ataku i destabilizacji, czy nawet tylko osłabieniu pozycji Trumpa.

Trump został postawiony w sytuacji, w której establishment obydwu partii przedłożył mu do podpisania w ostatniej chwili budżet finansowania działalności państwa. Poważna część kongresmenów już rozjechała się na wiosenną przerwę, niektórzy nawet opuścili kraj. Trump podpisał. Twardy elektorat Trumpa ma ciągle nadzieję, że mimo blokującej go akcji establishmentu obydwu partii Prezydent jest w stanie przechytrzyć przeciwników i wyjść na prostą.

Komentatorzy z prawej strony jednogłośnie podkreślają, że występujący na konferencji poświęconej budżetowi Trump był jakby innym człowiekiem. Bez wigoru, przegrany, bez entuzjazmu podkreślił, że jest bardzo rozczarowany i nigdy więcej takiego budżetu nie podpisze. Konserwatywna komentatorka Ann Coulter napisała: “Nie podpiszesz, bo padniesz ofiarą impeachmentu!”.

Żeby było śmieszniej ustawa przeznacza fundusze na zabezpieczenie granicy , dofinansowanie dodatkowego personelu ochrony granic, zbudowanie muru w … Jordanii, Libanie, Egipcie i Tunezji, ale nie w USA!

W podobnej sytuacji prezydent Ronald Reagan zawetował lewackie ustawy i nie pozwolił Demokratom na niszczenie priorytetów swojej administracji. Oczywiście Reagan później zgodził się na amnestię nielegalnych rezydentów w zamian za zabezpieczenie granicy, ale Demokraci jak zwykle obcięli budżet na ochronę granicy wystawiając Reagana do wiatru.

Tak więc przeżarty polityczną korupcją republikański Kongres ponadpartyjnie bratając się z globalistami i socjalistami z Partii Demokratycznej negując życzenia swoich wyborców w ostatniej chwili przed upływającym terminem przedstawił budżet będący spełnieniem marzeń lewicujących Demokratów. Budżet mieści się na 2,232 stronach kosztujący amerykańskiego podatnika aż $1,3 tryliona (US)! Członkom Kongresu dano jedynie 15 godzin na zapoznanie się z jego treścią, jednocześnie zabraniając zgłaszania poprawek i propozycji. Przeszedł w Kongresie stosunkiem głosów 256 do 167.

Czyli było to powtórzenie sytuacji z niesławnym bublem Demokratów zwanym ObamaCare, wtedy nikt z kongresmenów i senatorów nie zdołał przeczytać tekstu na który głosował, a ówczesna speaker Kongresu Pelosi wygłosiła słynne słowa:

“Przegłosujcie, to się dowiecie co jest w środku”.

Fajna demokracja dla lobbystów i specjalnych grup interesu. Żeby było ciekawiej ten horrendalny budżet “omnibus” dotyczy wydatków państwa … tylko na 6 miesięcy! Trzeba dodać, że nie pokrywa wszystkich wydatków nie są w nim ujęte Social Security, Medicare, Medicaid, ObamaCare czy welfare.

Ten budżet jest wymierzony w oddzielenie Trumpa od jego wyborców, pokazanie im, że Trump się nie sprawdził i już przegrał, a my (lewica) ciągle mamy władzę. Wyrzucił on zwycięski program wyborczy Trumpa na śmietnik, jedyne co Trump utargował to zwiększenie wydatków na zaniedbaną armię. Demokraci wymusili zasadę, że jeśli zwiększamy wydatki na wojsko, to również zwiększamy na wydatki krajowe. W następnych dwóch latach wydatki na obronę wzrosną o $160 bln (USA, po polsku miliardów), a wydatki w kraju o $128 bln.

Budżet pośpiesznie i zgodnie przygotowany przez liderów obydwu partii jest policzkiem wymierzonym w plan Trumpa zbudowania muru granicznego na granicy z Meksykiem i przeznaczenia środków na wzmocnienie straży granicznej i imigracyjnej. Przyznaje jedynie $1,6 bln (USA) z zaznaczeniem, że środki te nie mogą być użyte na budowę nowego muru! Przypomnijmy, że Trump prosił o $25 bln. Budżet również dofinansowuje zwalczane przez Trumpa słynne “sanctuary cities” (jak San Francisco–za małe na miasto-państwo, ale za duże na szpital psychiatryczny, podobnie jak sąsiadujące Berkeley), prowadzące własną politykę imigracyjną, nie stosujących się do prawa federalnego.

Jednak twardy elektorat Trumpa uważa, że Trump uwolni się z zastawionej przez deep state pułapki i jednak będzie budował obiecany mur przeznaczając część funduszy przyznanych na zwiększenie stopnia obronności kraju.

Kongresman ze stanu Ohio Jim Jordan, który przewodzi konserwatywnemu House Freedom Caucus i prosił Trumpa o zawetowanie tej ustawy zdegustowany sytuacją powiedział:

“To jest najgorsza ustawa (budżetowa) jaką widziałem w czasie całej mojej kariery w Kongresie, najgorsza ustawa jaką nasi liderzy kiedykolwiek dopuścili do głosowania”

Ten budżet finansuje nawet aborcyjny Planned Parenthood ($500 mln), któremu Trump zapowiadał obciąć fundusze, ale który był oczkiem w głowie Hillary Clinton. Podobnie jest z finansowanymi przez budżet lewicowymi mediami jak PBS, które codziennie atakują agendę Trumpa. Cóż za ironia! Wśród senatorów przeciwko ustawie budżetowej głosował sen. Ted Cruz (Teksas), czy sen. Rand Paul (Kentucky).

Pozostaje pytanie, czy podpisując budżet tak daleko odbiegający od swojego programu Trump nie powtórzył błędu byłego prezydenta G.H.W. Busha z 1988 r. Bush na Narodowej Konwencji Republikanów wygłosił słýnną obietnicę, której nie dotrzymał i dlatego m.in. przegrał w 1992 r. z Billem Clintonem:

“Read my lips: no new taxes”

Liderzy Republikanów w Kongresie McConnell i Ryan dali liderom Demokratów (Schumer i Pelosi) dosłownie wszystko czego ci tylko chcieli.

Analitycy uważają, że w ten sposób establishment z deep state rozprawił się z Trumpem w zaplanowanej operacji rozdziela go od jego konserwatywnych wyborców. Według nich podpisanie budżetu przez Trumpa zdecydowanie odbije się na zbliżających się jesienią uzupełniających wyborach. Konsekwencją powyższego może być osłabienie entuzjazmu konserwatywnych wyborców i zdobycie większości w Kongresie przez Demokratów, którzy pragną impeachmentu prezydenta Trumpa od dnia jego inauguracji. Jedyną nadzieją Trumpa byłby wówczas jego wiceprezydent Mike Pence, którego również nie lubią lewacy.

A jeszcze tak niedawno wszystko wyglądało bardzo optymistycznie – Trump wymienił swojego doradcę ekonomicznego, którym był globalista Gary Cohn na wolnorynkowca Larry’ego Kudlowa. Również wymienił Rexa Tillersona sekretarza stanu na obeznanego ze światem polityki, dyplomacji i służb Mike’a Pompeo (były szef CIA). Dodatkowo Trump wymienił swojego doradcę d/s Bezpieczeństwa Narodowego gen. H.R. McMaster, na niestety jastrzębia i necona (ze stajni Bushów) Johna Boltona.

Po tym ruchu temperatura na światowym rynku dyplomatycznym gwałtownie wzrosła. Bolton działa na Rosję, Chiny, Północną Koreę, czy Iran jak czerwona płachta na byka. Powołanie Boltona może zastanawiać jeśli weźmiemy pod uwagę, że Trump w swojej kampanii wyborczej wyśmiewał interwencje i bezsensowne amerykańskie wojny w Iraku i Afganistanie. A teraz zaadoptował necona, który do tych wojen wyraźnie parł…

Zdaniem słynnego prawnika Alana Dershowitza niebezpieczeństwo jakie czyha na Trumpa wywodzi się nie z prac Komisji Muellera, ale ze strony lansowanych ostatnio kobiet, które rozpowiadają o pozamałżeńskich aferach Trumpa. Przypomnijmy, że Trump oświadczył, że ich pomówienia odnośnie afer seksualnych nie są prawdziwe. W sytuacji kiedy doszło by do zeznań pod przysięgą i on by to powtórzył, a one potwierdziły by swoją wersję, Trump mógłby znaleźć się w poważnych kłopotach.

Emerytowany profesor przypomina, że w latach 90-tych ub. wieku prezydent Clinton został impeached nie z powodu swojego seksualnego rozpasania (również w Białym Domu), ale kłamania o tym pod przysięgą. [Nie, nie było żadnego impeachmentu Clintona – admin]

Niedawno speaker Kongresu Paul Ryan (ze stanu Wisconsin) zapowiedział, że zamierza odejść z polityki. Teraz krążą już plotki o tym, że Ryan zamierza już wkrótce zrezygnować. Jeśli odejdzie otrzyma sutą zapłatę od establishmentu za reprezentowanie jego interesu wbrew swoim wyborczym obietnicom.

Wyborcy są zwykle naiwni i leniwi, mieszają religię z polityką, a polityka to głównie gra interesów. Polityk jest swego rodzaju bankierem zaufania wyborców i czasem, aby sobie zrobić dobrze, lubi oszukać. Nigdy nie zakochuj się w polityku, zawsze patrz mu na ręce!

2018/03/28, Kalifornia
Jacek Matysiak
Absolwent historii Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor studenckiego pisma „Nowsze Drogi”, internowany w Łowiczu i Kwidzynie. Od 1984 w płn. Kalifornii, rejon San Francisco (min. redaktor „Wiadomości”, 1986-89).

http://prawica.net

Strzelanina na Majdanie była prowokacją opozycji

Przede wszystkim ustalmy, że każdy Polak wie, iż Majdan to był spontaniczny protest Ukraińców przeciwko tyranii Janukowicza, wyrażający autentyczna tęsknotę do połączenia się z Europą.
Admin

Niewyjaśnioną do dziś sprawą strzałów na Majdanie w lutym 2014 r. zajęli się eurodeputowani. 22 marca w siedzibie Parlamentu Europejskiego odbyła się konferencja poświęcona tragicznym wydarzeniom w Kijowie przed czterema laty.

Zaprezentowano podczas niej wyniki śledztw dziennikarskich przeprowadzonych przez Włocha Giana Micalessina i Anne Stephan z Izraela.

[Odkryli Amerykę… – admin]

Z materiałów opracowanych przez dwójkę dziennikarzy wynika, że na Majdanie miała miejsce prowokacja dokonana przez działaczy „proeuropejskiej” opozycji wspartych przez byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwili i funkcjonariuszy amerykańskich służb specjalnych. Masakra na ulicach Kijowa, w wyniku której zginęło blisko sto osób, została wywołana przez dywersyjną akcję gruzińskich najemników, którzy strzelali równocześnie do protestującego tłumu i milicjantów.

Reportaż Giana Micalessina „Ukryta prawda o Ukrainie” wyemitowany został w listopadzie 2017 r. przez włoską telewizję Canale 5, ale eurodeputowani mieli możliwość obejrzeć go po raz pierwszy.

Spotkanie w Brukseli zorganizował eurodeputowany Bill Etheridge z brytyjskiej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP). Wzięli w nim udział działacze ruchów obrony praw człowieka, eurodeputowani David Coburn (UKIP) i Mirosław Mitrofanow reprezentujący mniejszość rosyjską na Łotwie oraz ukraińscy adwokaci Olga Prosjaniuk i Aleksandr Goroszinski.

Goście z Ukrainy przedstawili raport na temat prześladowań i nacisków, jakie ukraińskie władze wywierają wobec prawników zajmujących się sprawą zabójstw na Majdanie.

W trakcie dyskusji padła idea powołania komisji w Parlamencie Europejskim, która miałaby nadzorować i koordynować dochodzenie w sprawie kijowskiej prowokacji [Niesamowite… tam są jacyś dorośli ludzie? – admin]. Prawdopodobnie w najbliższych dniach powstanie projekt rezolucji w tej sprawie, którego wstępnie poparcie bezpośrednio po prezentacji zapowiedziało kilku eurodeputowanych.

– W efekcie debaty oczekujemy także podpisania rezolucji o konieczności przestrzegania praw człowieka na Ukrainie i niedopuszczalności nacisków na adwokatów – komentowała Olga Prosjaniuk.
[Im więcej podpisów, tym lepsze prawa człowieka – admin]

JCK

Materiały zaprezentowane na konferencji:
>https://www.youtube.com/watch?v=eA8HUWkuAX0&feature=youtu.be
>https://www.youtube.com/watch?v=wR1NFI6TBH0&feature=youtu.be
>https://www.youtube.com/watch?v=V0rR2Fh1zWI

http://mysl-polska.pl/